Wykład A. Januszajtisa. Dzielnice Gdańska – Piecki, Wrzeszcz, Strzyża i Brętowo.

W

Cześć przyjaciele 😉

16 marca w Ratuszu Staromiejskim odbył się wykład prof. Andrzeja Januszajtisa z cyklu „Dzielnice, ulice, zabytki”. Tym razem na „warsztat” wzięliśmy Piecki, Strzyżę, Brętowo oraz Wrzeszcz. 

Zapisałem co nieco, czym pragnę się z Wami podzielić, zapraszam serdecznie do lektury 🙂

Piecki.

Zaczęliśmy od Piecek, lecz najpierw warto zobaczyć jak kształtowała się nazwa wsi a obecnie dzielnicy. W 1238 roku „Byssekir”, 1402 roku „Piskerssdorf”. W 1945 r. nadano nazwę „Piecewo” zaś trzy lata później dzisiejszą „Piecki”. W 1819 roku mieszkało tutaj 87 osób, 1869 roku 287 osób, 1923 roku 294 osoby oraz 357 osób w 1929 roku. 

„Central Park”.

Migowo.

Dzielnice prócz Piecek tworzy Migowo. W tym wypadku pierwsza nazwa pojawia się w 1379 roku „Emugow”, dalej w 1437 „Migkow”, w 1454 „Muckaw” od 1565 „Muggau”, zaś w 1938 roku „Mygowo”. W 1819 roku mieszkało tutaj 115 osób, 1869 roku 156 osób a w 1929 roku – 146 osób. Obecnie Piecki – Migowo zamieszkuje ponad 24 tyś osób.

Wieś musiała mieć swój dwór. Od razu do głowy przychodzi dwór przy ul. Piecewskiej, który nazywamy „Dworem Uphagena”. Profesor poddał pod wątpliwość, czy rzeczywiście był to Dwór Uphagena, bowiem ten który się ostał jest innym dworem, co zobaczyliśmy na pocztówce na prezentacji. Przy zdjęciu z lotu ptaka z dalszej perspektywy profesor pokazał część dawnej głównej drogi Piecek, ulicę Piecewską. Wieś należała do szpitala Św. Elżbiety, który wydzierżawiał ogrody patrycjuszowskim rodzinom. Dzięki temu Piecki stały się modnym letniskiem. 

Aleja w parku w Migowie.

W stronę Wrzeszcza – Wileńska, Królewska Dolina.

Przenieśliśmy się na ul. Wileńską. Osiedle uroczych domków pochodzi z lat 1936-1937. Pan Januszajtis wspomniał w tym miejscu, iż w okresie międzywojennym zbudowano bardzo dużo mieszkań. Tuż obok mamy Królewską Dolinę nazwaną tak z nadania samego Jana III Sobieskiego, który przebywał w dworze w parku w Królewskiej Dolinie. Obecny dwór pochodzi z XIX wieku, lecz piwnice mogą być nawet XVII-wieczne. W stawach hodowano pstrągi. Niedaleko, przy końcu ul. Traugutta znajduje się Święta Studzienka (Heiligenbrunn, 1577). Źródło płynące ze źródeł stoku Królewskiego Wzgórza jeszcze po wojnie dostarczało wody stołowej. Co ciekawe, profesor powołał się na przedwojenny przewodnik, w którym przeczytał, iż w okolicy rosły jadalne kasztany. Ciekawe, prawda ?

Park w Królewskiej Dolinie.

Wrzeszcz – świątynie, szkoły, Jaśkowa Dolina.

Co prawda od pewnego czasu poruszaliśmy się po Wrzeszczu, lecz właśnie „idąc” ul. Do Studzienki zapoznaliśmy się z przeobrażeniami nazwy dzielnicy. W 1263 roku mamy „Vriezst”, 1404 r. „Langenfort”, 1545 r. „Lange Fuhr”, skrócona na „Langfuhr”. Jeśli idzie o liczbę mieszkańców Wrzeszcz rozwijał się następująco. W 1809 roku mieszkało tutaj 908 osób w tym 236 Żydów, 1870 roku 2 tyś osób, 1880 roku 4 tyś osób, 1900 roku 14 tyś osób, 1914 roku 35 tyś osób, 1925 roku 43 tyś osób, zaś obecnie około 50 tyś osób. 

Dalszy „spacer” wiódł al. Grunwaldzką, przed wojną węższą aniżeli obecnie. Przed dzisiejszym centrum handlowym Manhattan mieścił się Rynek a tam sadzawka. W jej miejscu w 1909 roku zbudowano fontannę stojącą do dzisiaj. Od 1906 roku na Rynku stała klasycystyczna wieża zegarowa.

Pobudowano świątynie. W 1899 roku ewangelicki Św. Piotra i Pawła, 1911 roku katolicki Najświętszego Serca Jezusowego zaś w 1916 roku Św. Andrzeja Boboli. Nie brakowało również szkół. Najstarsza stoi przy dzisiejszej ul. Dmowskiego, pochodzi z 1858 roku, Conradinum z 1900 roku, „topolówka” z 1911 roku. Co ciekawe, w tej ostatniej nauczycielem był dziadek Pani Merkel. 

Przenosząc się na Jaśkową Dolinę słuchaliśmy o pałacu z XIX wieku, który wybudowali Steffensowie. Przy ul. Parkowej stoi pałacyk architekta Henkenhafa. Willa Freymanna, który miał dom towarowy przy Targu Węglowym (niedaleko Złotej Bramy), straciła chociażby zwieńczenie wieży przez co stała się ona nieco przyciężkawa. W okolicy mamy jeszcze Gaj Gutenberga, Teatr Leśny. 

W dole Jaśkowa Dolina, widoczna również wieża Kościoła Najświętszego Serca Jezusowego.

Strzyża.

Posuwając się al. Grunwaldzką dotarliśmy do Strzyży. Pierwszą nazwę zapisano już w 1188 roku – „Stricza”, w 1235 r – „Strize”. W 1404 roku Striess. Po wojnie – Bystrzec, obecnie – Strzyża. Jedną z ciekawszych informacji na wykładzie, przynajmniej w moim odczuciu, była ta o Ogrodzie Rottenburgów. Ten istniał w miejscu dzisiejszej al. Żołnierzy Wyklętych (Trasa Słowackiego), a uwiecznił go na sztychu sam Daniel Chodowiecki. Pan Januszajtis pokazał zdjęcie, które zrobił kilkanaście lat temu, a które prezentuje resztki ogrodu, po którym nie ma śladu. Czasami na wykładach słyszymy jak to kiedyś, w XIX wieku linie kolejowe przecinały parki (Orunia, Wrzeszcz), lecz historia się powtarza, tylko tutaj zamiast linii kolejowej (która notabene rozwinęła dzielnicę) mamy arterię samochodową, która dzielnice dobija. 

Potok Strzyża i widoczna dalej Trasa Słowackiego (obecnie nazwana Aleją Żołnierzy Wyklętych).

Kolejna ciekawa informacja dotyczy Drzewa a konkretniej – Tui – która jest resztką dawnego drzewostanu – a znajduje się za budynkiem mieszczącym PCK. Dowiedziałem się również, że nim pobudowano al. Wojska Polskiego, tramwaje kursowały ulicami Szymanowskiego oraz Zamenhofa. 

Brętowo.

Brętowo nazwę wzięło od małego lewobrzeżnego dopływu Strzyży (Bringenthue, 1602). W 1625 roku – „Bringenzu”, 1784 roku – „Brentau”. W 1819 roku mieszkało tutaj 396 osób, 1869 roku 636 osób, 1933 roku 1845 osób i obecnie 7665 osób. Na Srebrzysku, które większość kojarzy z szpitalem psychiatrycznym, miała miejsce huta srebra. Kawałek dalej pięknie położony Niedźwiednik. Profesor wspomniał również o Matemblewie, które było na drodze pielgrzymek z Klasztoru Reformatów z Chełmu do Wejherowa. Swoją drogą, może sam się na taką pielgrzymkę wybiorę… ? 😉

Zbiornik Retencyjny „Srebrzysko”, wieżowiec „Brętowska Brama” i wzgórze „Cieniawa”.

No i na koniec… 🙂

Przyjaciele, dziękuję za uwagę. Wiem, że trafiają tutaj same obeznane osoby, lecz wierze, że każdy znalazł coś dla siebie. Uważam, że Gdańsk jest na tyle ciekawy, iż można o nim słuchać wciąż i wciąż 😉

Jeśli podoba się Wam to co robię, zapraszam do polubienia mojej strony na facebook’u. Ponieważ tam będziecie na bieżąco z nowymi wpisami na blogu.

Odkrywajcie, pokazujcie innym i cieszcie się tym ! Pozdrawiam, Cześć ! 😉

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Dodaj komentarz

O Mnie

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Najnowsze wpisy

Archiwa