Pięć kroków do motywacji względem Gdańska.

P
Cześć przyjaciele! 

Mam dzisiaj dla Was dawkę niezwykle ważnych informacji co do tego jak umiejętnie się motywować. W jaki sposób motywować się do tego, by głębiej poznawać Gdańsk?

Wiem, że jest mnóstwo osób, które już są zmotywowane. Jesteście zakochani w Gdańsku, podróżujecie po własnym mieście.

Jednak z drugiej strony wiem, iż są ludzie, którym motywacji może brakować. Zapewniam, że po przeczytanie tego tekstu zmienicie nastawienie, nabierzecie motywacji i zaczniecie działać.

Zapraszam ze mną!

Działanie reaktywne

Jeśli chodzi o motywacje to możecie się zdziwić, ale każdy jest zmotywowany. Nawet leżąc na kanapie jesteśmy zmotywowani do leżenia, w dalszej kolejności do czynności fizjologicznych czy zapewnienia przetrwania.

Często kontakt z miastem motywowany jest nie jego poznawaniem a bardziej tym, iż trzeba przecież jakoś dojechać do pracy, do szkoły czy wyjść ze znajomymi lub zabrać dziewczynę/żonę na spacer. To działanie reaktywne, gdy trzeba, idziemy.

W pierwszej kolejności zamieńmy reaktywność na pro aktywność. Tak jak napisałem na początku, zawsze jesteśmy do czegoś zmotywowani, zdając sobie z tego sprawę, kluczem jest tą motywacje ukierunkować na odpowiednie tory. Jak to zrobić?

Długa i Długi Targ.
Numer jeden – konkretne określenie celu!

Aby być zmotywowanym, trzeba wiedzieć do czego. Chodzi o konkret. Mówię więc – „Pragnę wciąż pogłębiać wiedzie o Gdańsku, poznawać coraz nowe perspektywy, ludzi i dzielić się tym dalej z innymi”. To duży cel, lecz oczywiście rozbijam go na mnóstwo mniejszych, takich jak spacery. Wówczas mówię – „Zrobię świetny spacer, podczas którego zrobię dobre zdjęcia, lepiej poznam Gdańsk i będę szczęśliwy„. Jak widać łącze uczucia z celem, ale o tym jeszcze później.

Jednak to co napisałem nadal jest zbyt ogólne. Przede wszystkim chodzi o postawienie celu, czyli zapisanie miejsca docelowego odnośnie spaceru, zapisanie tego na kartce (można zrobić całą listę spacerów) i umieszczenie w czasie. Czyli np – „W najbliższą sobotę wybieram się na spacer na Stogi„.

Plaża Stogi.
Numer dwa – odpowiednie stawianie pytań

Następnie wchodzimy na poziom, gdzie zadajemy sobie pytanie – Co mi da odkrywanie miasta? Co mi da spacer na Stogi? Rozwijam się, pogłębiam wiedzę, mogę robić rzeczy niestandardowe, ciekawe zdjęcia, inspirować się i później pisać – to u mnie. A u Was? Jaka korzyść płynie z tytułu znajomości z Gdańskiem?

Spacer w tym miejscu dla mieszkańców Stogów jest standardem, zaś Chełmu już niekoniecznie.
Numer trzy – łączenie uczuć z celem

Napisałem już o uczuciach, które warto łączyć z celem. Wówczas wchodzimy na wyższy poziom, który czujemy.

Jeśli wiem, że czuje szczęście chodząc z aparatem po mieście, nie trzeba mnie specjalnie motywować. Jeśli wiem, że pierwszy pocałunek z moją dziewczyną był w danym miejscu, czy ktoś musi mnie motywować by tam wracać i odczuwać tą niesamowitą energie? Czy jeśli wiem, że spacery po Suchaninie rozbudzają we mnie kreatywność, wpadam na pomysły i dużo potem pisze, trzeba mi więcej motywacji? Jeśli wiem, że z każdym spacerem łączy się spontaniczność, gdyż pamiętam mnóstwo takich sytuacji, muszę być motywowany? Jeśli z odkrywaniem miasta, słuchaniem o mieście, z robieniem zdjęć łączy się moja wielka pasja, czy trzeba mi czegoś więcej, aby się zmotywować? Oczywiście, że nie.

Uczucia, czyli energie wyższego rzędu, są bardzo silnym motywatorem, dlatego koniecznie łączcie je ze swoim celem. A jestem pewien, że każdy z Was zna miejsca, z którymi wiążecie wspomnienia i uczucia.

Numer cztery – poziom altruizmu

No dobrze, nabrałem dla siebie, więc w dalszej kolejności wchodzi poziom altruizmu, wielka energia, jeszcze większa i piękniejsza od poprzednich. Czy to co robię, przyda się innym? 

Spacerując, odkrywając coraz to nowe miejsca i widoki, robiąc zdjęcia jak najlepiej potrafię, zapisując różne myśli, takie teksty jak ten, który właśnie czytacie, myślę o Was przyjaciele. Wiem, że gdy wrócę do domu, podam to dalej.

Mogę się przydać podając przepis na spacer, mogę się przydać jeśli ktoś chciałby moje zdjęcie (moje, w sensie takie które zrobiłem miastu ;p), mogę się przydać dając różne ćwiczenia, co by lepiej Gdańsk poznać i być w nim szczęśliwym człowiekiem.

Numer pięć – wizja

Tym samym przechodzę na najwyższy poziom motywacji, wizje. W stosunku do Gdańska wierze, że mogę…

– zmienić postrzeganie tego miasta przez nas mieszkańców i przyjezdnych

– gdzie jesteśmy dumni z naszego miasta

– pokazujemy jak jest różnorodne

– nie zamykamy się na tych kilka miejsc, których zdjęcia co dziennie pojawiają się w internecie

– jesteśmy szczęśliwi, zdajemy sobie sprawę, że obcowanie z Gdańskiem powoduje nasz rozwój

– podchodzimy do Gdańska wielowątkowo

– dzielimy się i motywujemy nawzajem

– nie mamy kłopotu z wybraniem niestandardowego miejsca, by zabrać tam znajomych czy dziewczynę/żonę/chłopaka/męża. Cieszymy się i jesteśmy szczęśliwi.

– mamy się czym chwalić, więc pokazujmy innym bogactwo Gdańska

– nie ograniczajmy się, jesteśmy głodni miasta, zarażamy innych zaangażowaniem, wciąż zdeterminowani i pełni motywacji, gdyż każde nawet małe działanie może zacząć lawinę pozytywnych wydarzeń i doprowadzić do czegoś wielkiego.

Kilka (ważnych) słów na koniec

Czy potrzebujecie jeszcze motywacji? Zajrzyjcie do innych postów, udostępnijcie ten wpis, zaglądajcie na stronę 7 zdjęć z Gdańska (klik) na FACEBOOK’u ale przede wszystkim… Działajcie 🙂

Odkrywajcie, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć!

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Dodaj komentarz

O Mnie

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Najnowsze wpisy

Archiwa