Przestrzeń publiczna ma znaczenie! Siedem Gdańskich przykładów.

P

Cześć Przyjaciele! 

Jakub B. Bączek powiedział w jednym ze swoich nagrań, iż „to co na zewnątrz wpływa na to, co wewnątrz”. Słowa te oraz zmiany jakie zachodzą w Gdańsku, zainspirowały mnie do pracy nad wpisem, który macie okazję czytać. 

Zapraszam najserdeczniej do lektury, ale nim to zrobicie, zachęcam do polubienia mojego fanpage’a -> 7 zdjęć z Gdańska 



I jak? Zrobione? No to lecimy dalej 🙂

Kilka (no, może trochę więcej niż kilka, a nawet wiele więcej) słów wprowadzenia.

Lubimy „ogarniętą” przestrzeń.

Zacznę od pytania – lepiej iść wąskim, krzywym chodnikiem, między maskami aut a budynkami, czy szerokim chodnikiem wyłożonym równymi płytami, przy którym stoją ławki, a drogę oświetlają odpowiednio stylizowane latarnie? Wiem, tendencyjny przykład, jednak myślę, że większość z Was zgodzi się ze mną, iż przyjemniej spacerować w „ogarniętej” przestrzeni. W coraz większej ilości miast, standardem stają się przyjazne przestrzenie publiczne, nie inaczej jest w naszym Gdańsku, który powoli posuwa się naprzód w tej kwestii.

Od kilku lat obserwuje zmiany, jakie zachodzą na naszych ulicach. Faktem jest, iż po remoncie całe otoczenie zyskuje na wartości. Mimo, że fasady domów obok, nie zawsze są remontowane, to właśnie dzięki przebudowie nawierzchni jezdni, zieleni i małej architekturze, stają się przyjemniejsze w odbiorze. 

Co stanowi o tym, że jest „przyjemnie”? 

Człowiek z natury ma zmysł estetyki. Pragniemy, by było jak najładniej, dążymy do perfekcji. Nawet u ludzi dziko żyjących można zaobserwować, że mimo zupełnej nieznajomości „cywilizowanego” świata i tego jakie dobra tutaj produkujemy, oni tam naturalnie, sami z siebie, tworzą rzeczy po prostu… piękne i wygodne. Żyjąc w tym cywilizowanym, brudnym, często przetworzonym po stokroć świecie, nasz obraz tego co „piękne” jest nieco zniekształcony, jednak zaryzykuje stwierdzenie, że większość z nas instynktownie czuje pociąg do rzeczy po prostu ładnych, poukładanych i przyjaznych. 

Jak je (miasto) widzą, tak je piszą.

Miasto to ogromny i skomplikowany twór. Z początku do ogarnięcia, jednak od pewnego momentu na niektóre rzeczy „rządzący” nie mają wpływu. Zdajemy sobie sprawę, jak wiele jest w Gdańsku miejsc, które wręcz czekają na remont, poprawę wizerunku. No właśnie, wizerunek. Jak Cię widzą tak Cie piszą, czyż nie? Tak jak my dbamy o nasz wygląd, tak samo jest z placami, ulicami czy kamienicami. Pisze oczywiście o takim powierzchownym spojrzeniu na sprawę, ale prawda jest taka, że zdecydowana większość osób, zapamięta to, co zobaczyła i nie będzie się wczuwała, czy ta osoba ma „głębokie wnętrze” lub czy przy danej ulicy mieszkał/mieszka ktoś ciekawy. 

Ponieważ wizerunek zawsze jest na sprzedaż, ma być super, cokolwiek to dla kogoś znaczy. Niektórych rzeczy w mieście nie przeskoczymy, mamy jedną ulicę i kilku uczestników – pieszych, rowerzystów, pasażerów komunikacji miejskiej oraz kierowców. Przy projektowaniu trzeba uwzględnić interesy każdego. Nawet jeśli ma to być deptak, wówczas kierowcy będą chcieli alternatywnej trasy lub parkingu w pobliżu. Po czasach, gdy ulice były budowane głównie pod ilość przejechanych nimi aut, przyszła moda na przyjazną przestrzeń dla ludzi, których kontakt z miastem nie trwa kilku minut, a wiele więcej. 

Jesteśmy „klientami” miast.

„To co na zewnątrz wpływa na to, co wewnątrz” – To jak wygląda „podłoga” ulicy, ma ogromny wpływ na to jak się czujemy! To wizerunek miejsca, wizytówka, którą zapamiętamy. Tak samo jak mieszkanie, które urządzone ludzie chętniej kupują, ponieważ takie w stanie deweloperskim nie mieści się w wyobraźni kupujących. 

My również jesteśmy klientami miasta i każdego z miejsc. Niektórzy z Was wejdą na poziom emocji związanych z historią, architekturą, urbanistyką, ulicznym krajobrazem i mimo zaniedbania powiedzą, że ulica jest piękna. Chwała Wam za to! Jednak nie ma się co oszukiwać, mnóstwo osób idzie za tłumem. Tak jak 70 % decyzji zakupowych pochodzi od obserwowania zachowań innych. To owczy pęd. Rzecz jasna są wyjątki jak ulica Elektryków, jednak musiało się tam sporo „zadziać”, by ludzie ruszyli i upodobali sobie tą stoczniową przestrzeń. 

Przejdę teraz do sedna, przedstawię siedem ulic w Gdańsku, które moim zdaniem zmieniły się na lepsze i wpływają na nasze samopoczucie 😉

1. Wajdeloty. 

Pamiętam tę okolicę przed rewitalizacją i serio, mnie zawsze się podobało, jednak to jak ulica zyskała po remoncie, przechodzi wszelkie pojęcie. Przede wszystkim uporządkowano przestrzeń dla każdego z użytkowników ruchu. Wajdeloty jest obecnie ulicą jednokierunkową, wyłożoną drobną, szarą, równą kostką. Jazda autem przypomina nieco slalom, ze względu na to, iż miejsca postojowe ustawione są raz z jednej raz w drugiej strony a do tego ułożono kilka „policjantów”. Zwężenie jezdni plus te „przeszkadzacze”, nie pozwalają na szybką jazdę co daje plus dla poczucia bezpieczeństwa. 

Dzięki zwężeniu ulicy i zastosowaniu parkowania równoległego, piesi mają szeroki, wyłożony granitowymi płytami chodnik. Obok posadzono drzewka i ustawiono ławki. Rowerzyści mogą jeździć wraz z autami po jezdni a dodatkowo jest możliwość jazdy „pod prąd”. Teraz gdy idę w okolicy wolę nadrobić kawałek i przejść się Wajdeloty, po prostu ta przestrzeń wpływa na mnie doskonale. 

Ulica Wajdeloty przed remontem. <- Kliknij w link

A tutaj stan aktualny.
2. Kilińskiego. 

Chyba największa przemiana, zupełnie nie do poznania! Przed remontem byłem tam kilka lat temu, pamiętam nierówny asfalt i taki sam połamany chodnik, po lewej zarośnięty staw, którego już chyba nie było, zaś po prawej nieciekawie wyglądające zabudowania dawnego browaru. Obecnie zmieniło się niemal wszystko. 

Nawierzchnia jezdni wyłożona jest kostką podobną jak sąsiednia ulica Wajdeloty, chodniki płytkami z tzw. posypką, są słupki wygrodzeniowe i ciekawe latarnie. Po lewej stronie, całą pierzeje zajmuje Galeria „Metropolia”, która przy Kilińskiego aż tak wysoka nie jest, dzięki czemu nie dominuje. Równolegle do ulicy w wyremontowanym korycie płynie potok Strzyża, zaś dalej stoją nowe budynki osiedla „Browar Gdański”, dopasowane stylistycznie do zastanej zabudowy. Porównania do Holandii nie są bezpodstawne. 

Wiele osób być może tęskni za tym co było, szczególnie w miejscu galerii, której nota bene też nie uważam za potrzebną, to jednak generalnie jest ładnie. Przechodząc ulicą Kilińskiego oczy radują się tak niezwykłą zmianą. Gdańsk zmienia się na lepsze, co potwierdza przykład powyżej. 

Ulica Kilińskiego przed zmianami. <- Kliknij w link

A tutaj stan po zmianach.
3. Bałtycka. 

Tym razem zmiana dużo mniej znacząca, jednak nadmorska uliczka w Jelitkowie to doskonały przykład w moim zestawieniu. Bałtycką wyłożono równą, szarą kostką brukową, większą aniżeli w przypadku ulic Wajdeloty i Kilińskiego. Z uwagi na niewielką szerokość ulicy, nie budowano chodników, co uważam za dobre posunięcie ze względu na to, iż wielu kierowców tutaj nie wjeżdża, a nawet jeśli, muszą zachować większą ostrożność. Na placyku zasadzono drzewka, które jednocześnie wyznaczają drogę dla kierujących autami oraz ustawiono ławki i kosze na śmieci. Odbiór tego miejsca znacząco się polepszył, jest estetycznie i ładnie. 

Ulica Bałtycka przed przebudową. <- Kliknij w link

A tutaj stan aktualny.
4. Lenartowicza.

Remontowana linia tramwajowa, wymusiła również przebudowę jezdni. Torowisko ułożone jest między kostką brukową, co wcześniej obserwowałem chociażby we Wrocławiu i szczerze zazdrościłem. Obok mamy po jednym pasie w każdą stronę dla aut, chodniki i drogę dla rowerów. Ruch uspokojono poprzez zastosowanie przystanków Wiedeńskich, które dodatkowo pomagają pasażerom przy korzystaniu z tramwaju. W niektórych miejscach postawiono czarne siedziska oraz kosze na śmieci. Przy Lenartowicza wyremontowano również kilka fasad budynków stosując, uwaga… jeden kolor! 😉 Przeróbka zmieniła swoje oblicze a ulica Lenartowicza jest jedną z jej wizytówek 🙂

Lenartowicza przed remontem. <- Kliknij w link

A tutaj stan aktualny.

5. Ołowianka.

Przebudowa miała miejsce kilka lat temu, bo w 2012 roku, lecz warto o niej napisać, gdyż całkowicie zmieniła oblicze wyspy. Ołowiankę odwiedzam regularnie, odkąd zacząłem interesować się miastem. Pamiętam jak wyglądała omawiana ulica przed remontem. Zaraz za Mostem Kamieniarskim nierówny asfalt, brak chodników, dalej niewiele lepiej. 

Po przebudowie jezdnie wyłożono kostką brukową, chodniki płytkami z tzw. posypką oraz wyznaczono miejsca postojowe. Za mostem po prawej stronie mamy wyłożony niewielką, równą, szarą kostką plac przed NMM. Wzdłuż Kanału na Stępce ustawiono ławki, szkoda, że nie obustronne, co by można było usiąść twarzą do wody. Ławki postawiono również dookoła drzewa. Na placu postawiono „pławę nawigacyjną” z czerwonym światłem, które pulsując ożywia tą część wyspy a do tego ustawiono maszt (?). 

Przebudowa jednej ulicy zmieniła znacząco postrzeganie Ołowianki, co więcej nie przemykam od razu dalej tylko cieszę się widokiem z ławki na widoczną zabudowę Długiego Nabrzeża w tle… W takiej przestrzeni, życie jest piękne… 😉

6. Łąkowa.

Miejsce dla Dolnego Miasta w tym wpisie, wręcz musiało się znaleźć! Wielu z Was wie i pamięta, jak prezentowała się ul. Łąkowa oraz całe Dolne Miasto przed rewitalizacją a jak jest obecnie… Przepaść. Odbiór okolicy zmienił się o 180 stopni. 

Tak jak napisałem wcześniej, kluczem jest pogodzić interesy wszystkich uczestników ruchu i tak jest tutaj. Południową część jezdni wyłożono szarą, równą kostką, chodniki płytką z tzw. posypką i właśnie tą jezdnią puszczono główny ruch samochodów. Jezdnia północna przeznaczona jest pod parking, wyłożona drobniejszą kostką, między którą ułożono tory tramwajowe i ustawiono wagon tramwaju Konstal 105Na. 

Między jezdniami posadzono szpaler drzewek, między którymi poprowadzono alejkę przy której stoją ławki i latarnie. Doskonały przykład na to jak remont „podłogi”, ogromnie wpływa na odbiór okolicy jak i humor spacerujących.

Łąkowa przed zmianami. <- Kliknij w link

A tutaj stan aktualny.
7. Jaracza.

Ostatni, siódmy przykład jest lekko z ubocza, ale na mnie działa 😉 Ulica Jaracza, która jeszcze niedawno wyglądała tak -> Ulica Jaracza przed remontem zaś obecnie wygląda tak jak na zdjęciu poniżej. 

Jak widać, jezdnie wyłożono kostką brukową, dodatkowo pasy przy chodnikach równą kostką, co by łatwiej się jeździło rowerem. Co prawda te zastawiają auta no i zieleni jako takiej nie ma, ale mimo tego przebudowa bardzo cieszy. Przede wszystkim ujmuje mnie kameralność tej przestrzeni. Ulica wcale nie musi być na pokaz, ma być przede wszystkim dla mieszkańców, szczególnie ta o której piszę. Wiedząc, że również ulice na uboczu dostają lepszą nawierzchnie, od razu serce się raduje.

Kilka (ważnych) słów na koniec.

Estetyczna przestrzeń publiczna, wpływa na odbiór okolicy, a co za tym idzie, na nasze nastawienie i humor. Bardzo się cieszę, że coraz więcej ulic otrzymuje odpowiednią nawierzchnie i małą architekturę bo „to co na zewnątrz, wpływa na to co wewnątrz”. 

Dajcie proszę znać, jakie ważne Waszym zdaniem miejsca pominąłem. Abyśmy mieli lepszy kontakt, zapraszam do polubienia mojej strony na facebook’u – 7 zdjęć z Gdańska, gdzie informuje i każdym nowym wpisie i zamieszczam wiele innych zdjęć jak i opisów.

Odkrywajcie Gdańsk, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć! 🙂

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Dodaj komentarz

O Mnie

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Najnowsze wpisy

Archiwa