Jak zmieniać złe skojarzenia? Zobacz w mieście piękno

J
Cześć Przyjaciele!

Pisząc tego bloga, chcę nie tylko zabierać Was w super miejsca, ale również dawać coś więcej. To „coś więcej” to pewne strategie radzenia sobie z „miejską codziennością”, której konsekwencji możemy nie być świadomi, a odczuwamy je każdego dnia. Bardzo często rozwiązanie takiego stanu rzeczy jest na wyciągnięcie ręki… wyciągam więc swoją, byście mieli łatwiej po nie sięgnąć.

Zapraszam do lektury!

Nasz stosunek do otoczenia

Z miejscami kojarzymy nasze emocje, nazywa się to „kodowaniem emocji”, o którym przeczytacie w książce pt. „Geografia Humanistyczna Miasta”. Książka to „tylko” książka, lecz warto się temu bliżej przyjrzeć. Bowiem na co dzień działamy tak, jak żeśmy to sobie świadomie lub nieświadomie wypracowali.

I do różnych przestrzeni mamy inny stosunek, jakieś miejsca kojarzymy ze spokojem, szczęściem, radością, inne ze strachem, jeszcze inne z pracą, bądź też stresem lub smutkiem.

A to, że tak się dzieje, nie jest pozbawione przyczyny. Przyczyna takiego stanu rzeczy zazwyczaj buduje się długofalowo, choć bywają „mocne strzały”, które budzą w nas tak silne emocje, że od razu łączymy je z danym miejscem. I każdorazowo, kiedy do niego wracamy, budzimy w sobie te emocje.

Przyczyny smutnej codzienności

Znam ludzi, którzy swoje miejsce zamieszkania kojarzą niezasobnie. Dom, to znaczy sam budynek, dalej ulicę, okolicę, dzielnicę czy nawet całe miasto. Częsta ekspozycja na miejsce, gdzie zakodowaliśmy nieciekawe emocje może sprawić, że nieświadomie przeniesiemy je na ulicę, dalej dzielnicę lub całe miasto bądź nawet kraj.

Poprzez mały skrawek ziemi i nasze emocje z nim związane, dokonujemy oceny całości. Złe skojarzenia najczęściej wiążą się z różnymi niemiłymi wspomnieniami, które głęboko nas dotknęły. Łatwo wówczas uogólniać, co najczęściej dzieje się nieświadomie. Tacy ludzie często mają więcej złych emocjonalnie skojarzeń aniżeli tych dobrych. Co skutkuje smutną codziennością i byle jakim życiem.

Wyjść poza schemat

Skoro łatwo uogólniamy, zadałbym pytanie – czy CAŁY Gdańsk jest takim źle kojarzącym się miejscem? CAŁY? A może chodzi o pewien jego fragment? Jeśli ktoś ma złe skojarzenia z miastem, niech pochyli się nad tym, w jakich miejscach przebywa i z czym mu się one kojarzą. Tutaj może dojść do wspomnień bardzo ciężkich historii, bowiem i takie się zdarzają. I właśnie najczęściej takie, najszybciej wiążemy emocjonalnie z danym miejscem. Zdamy sobie również sprawę, że to złe skojarzenie, te ciężkie emocje, zakodowaliśmy poprzez całe lata w małym skrawku miasta. A przecież czeka cała masa nowego…

Wychodzenie z tego stanu rzeczy nie jest rzeczą łatwą. Ponieważ najłatwiej byłoby pojawiać się w nowych miejscach i budować nowe, przyjemniejsze skojarzenie. Tyle tylko, że często nie jest to takie proste. Nie wystarczy bowiem ot tak pojechać gdzieś, gdzie mnie nie było. Potrzeba do tego otwartej głowy, spokoju, braku złych skojarzeń. Jeśli nawet wybierzemy się gdzieś, gdzie nas nie było, a będzie to związane ze stresującym kontekstem, nic z tego. Można to jednak wypracować.

Jak wypracować dobre skojarzenia?

Otwierać na nowe miejsca, mogą być dwie ulice dalej, mogą być na drugim końcu miasta. Brać to CO JEST, nie uruchamiać zaraz biblioteki pamięci, której tytuły nie napawają optymizmem, ale dokładać do niej nowe pozycje, nie kojarzyć z czymś stresującym a pozwolić, aby później „łapać” się na tym co dobrego się wydarzyło tego właśnie dnia. Ponieważ każdy dzień i miejsce są taką nową pozycją w bibliotece pamięci.

Otwierać na to, jakie emocje przynoszą te miejsca, PRZEŻYWAĆ, działać. Obserwować i chłonąć, wręcz mówić sobie – „jestem w tym i w tym miejscu, widzę to i to, czuje to i tamto”. Działać, to znaczy zabrać tam kogoś, kogo lubimy i porozmawiać o tym co widzicie, zapytać kogoś o drogę (nawet jeśli ją znacie), robić zdjęcia.

Zaakceptować złe skojarzenia i otwierać na nowe, piękne

Wiecie ile genialnych skojarzeń zbudowałem odbywając miejskie podróże? Nie potrafię tego zliczyć. I oczywiście, że mam również mniej zasobne emocje, ukryte w Gdańskiej przestrzeni. Każdy je ma. Kluczem jest się o nich dowiedzieć i zostawić tam gdzie są, jednocześnie nie zamykać na nowe, piękne przeżycia nawet w tych samych miejscach.

Zatem, jeśli poprzez jakieś zdarzenie lub miejsce źle kojarzymy całe miasto, warto zdać sobie z tego sprawę i budować nowe, zasobniejsze skojarzenia. Tych złych nie wyrzucimy tak do końca, ale warto mieć alternatywę. Dobrą alternatywę.

Kilka (ważnych) słów na koniec

Dziękuję za to, że jesteście. Liczę, że to co napisałem choć trochę się Wam spodobało i okazało przydatne. Możecie również podać to dalej dla swoich znajomych.

Zachęcam do „lajkowania” strony 7 zdjęć z Gdańska (klik).

Odkrywajcie Gdańsk, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć!

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Dodaj komentarz

O Mnie

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Najnowsze wpisy

Archiwa