Na koniec miasta po zachód słońca!

N

Cześć Przyjaciele!

Co to był za dzień! Mocny, porywisty wiatr chciał urwać głowę, ale wszystko rekompensowało milutkie słoneczko. Razem z bratem wybraliśmy się na rowerową wyprawę na Wyspę Sobieszewską. Przywieźliśmy garść wspomnień, spokój w sercu i zdjęcia zachodu słońca.

Zapraszam do relacji naszej październikowej rowerowej wyprawy i obejrzenia zdjęć z wyspy. To miejsce zasługuje na miano „naturalnego hitu Gdańska”. A może nawet całego pomorza?

Wiadukt „Biskupia Górka”, czyli wjazd do miasta od południa

Nasza około 60-kilometrowa trasa zaczęła się od zjazdu ulicą Stoczniowców na Zaroślak, by po chwili znaleźć się na nowym wiadukcie „Biskupia Górka”. Bardzo mi się podoba wjazd do (centrum) miasta takim wiaduktem. Widać kamienice, wieże kościołów i inne obiekty dające znak, że cel (Gdańsk) jest blisko. Może to robić wrażenie na przyjezdnych. Skręcając w Toruńską, zdążyłem zrobić kilka zdjęć Kościołowi Św. Trójcy, którego późnogotyckie szczyty robią wrażenie nie mniejsze niż ceglane cudo jakim jest Kościół Św. Anny w Wilnie.

Przez Dolne Miasto i ul. Elbląską za Gdańsk

Toruńską, Łąkową i Podwalem Przedmiejskim, dojechaliśmy do ul. Elbląskiej. Wzdłuż Elbląskiej biegnie droga dla rowerów lecz tylko do pewnego momentu. Znaki skierują nas bowiem do ul. Miałki Szlak, z której wjedziemy do tunelu. Po przejechaniu tunelem im. Grzegorza Oryszczaka, skręcamy w prawo w ul. Sitowie. Wystarczy jechać zgodnie ze wskazówkami (znakami), pokonać przejazd kolejowy, następnie minąć ul. Michałki i kierować do ul. Rzęsnej. W tym miejscu jest już wytyczona droga dla rowerów (wcześniej jedzie się jezdnią). Ową trasą dojechaliśmy w okolicę rafinerii, by po chwili wyjechać z Gdańska.

Fragment trasy poza Gdańskiem

Dalsza trasa na Wyspę Sobieszewską jest prosta i wciąż biegnie DDR-ką. Najpierw ulicą Główną, następnie drogą numer 501 aż do nowego mostu zwodzonego im. Most 100-lecia Odzyskania Niepodległości Polski.


Turystyczny hit Gdańska – Wyspa Sobieszewska!

Most 100-lecia Odzyskania Niepodległości Polski i Martwa Wisła

Już na moście zatrzymaliśmy się dwa razy, by obejrzeć szeroką, majestatyczną Martwą Wisłę. Połyskująca w słońcu woda, łódki, a za nią piękna i naturalna część Gdańska. Na sam początek wzięliśmy sobie na tapet nową przystań jachtową! W normalnych warunkach można do niej dotrzeć bulwarem nad Martwą Wisłą, jednak kiedy my tam byliśmy, ze względu na remont lub budowę fragment promenady był wygrodzony. Ominęliśmy przeszkodę ulicą Nadwiślańską i trafiliśmy na miejsce.

Nowa marina jachtowa na wyspie

Pusta działka vis-a-vis Hotelu Renusz została zabudowana obiektem służącym przystani. Sama marina jest dość kameralna, ale to kolejne urocze miejsce na wyspie, które warto zobaczyć. Właśnie tutaj usiedliśmy i ładowaliśmy baterię, obserwując naturę.

Ulica Ornitologów – stare domy i sztuczna wydma

Pojechaliśmy dalej do ulicy Ornitologów, przy której można wypatrzeć stare domy i… wydmę. Jest to laboratorium wydmowe, które powstało kilka lat temu. Zbudowano to miejsce zwożąc 1000 ton piachu. Celem było uratowanie roślin wydmowych, żyjących w miejscu, gdzie planowano rozbudowę terminala kontenerowego. Za całością stoi DCT, stacja biologiczna wydziału biologii UG oraz fundacja rozwoju UG.

Z zachodu na wschód Wyspy Sobieszewskiej

Ulicami Nadwiślańską, Turystyczną i Boguckiego śmigaliśmy z zachodniego na wschodni kraniec Wyspy Sobieszewskiej. Mieliśmy do przejechania niemal 10 km, ale całe szczęście w większości po stosunkowo nowej, szerokiej drodze dla rowerów (co ważne, drogą mogą się poruszać również piesi).

Wiślana Trasa Rowerowa – to nadal Gdańsk 🙂

Naszym celem była nowa Wiślana Trasa Rowerowa biegnąca wałem równolegle do Przekopu Wisły. Obcowanie z naturą, przepiękne krajobrazy z rzeką w roli głównej, przestrzeń, powietrze. Ciężko uwierzyć, że to wciąż Gdańsk. Nowa trasa ma aż 7 km, jednak my przejechaliśmy póki co około 3 km, bowiem skręcaliśmy w ul. Przegalińską. Oczywiście planujemy wrócić i pojechać dalej.

Jechaliśmy ku zachodzącemu słońcu…

Wjechawszy w Przegalińską przez długi czas jechaliśmy z widokiem na zachód słońca i to był zdecydowanie jeden z piękniejszych momentów w tym roku jeśli chodzi o obcowanie z moim miastem. Śliczne pejzaże, spokój i cisza, zachodzące słońce… czy potrzeba czegoś więcej? Dzień chylił się ku końcowi, a do domu było jeszcze około 20 km. Wracając mogliśmy cieszyć się tym co zobaczyliśmy i poczuć ten kontrast, gdy przejeżdżaliśmy przez centrum miasta. Gdańsk ma różne twarze. Warto pamiętać, że w granicach miasta są takie miejsca jak Wyspa Sobieszewska. Mnie to pomaga.


Kilka (ważnych) słów na koniec

Dziękuję za lekturę nowego wpisu i zapoznanie się z trasą, którą przebyłem z bratem jeszcze w październiku. Jak wspomniałem, całość zamknęła się w około 60-ciu kilometrach. Trasa jest przeważnie płaska, w dużej mierze poza miastem. Śliczne i naturalne krajobrazy, spokój, coś czego trzeba każdemu mieszczuchowi.

Zapraszam do polubienia mojej strony 7 zdjęć z Gdańska na FACEBOOK’u oraz obserwowania profilu 7 zdjęć z Gdańska na INSTAGRAMIE.

Odkrywajcie Gdańsk, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć!

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Dodaj komentarz

O Mnie

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Ostatnie wpisy

Archiwa