„Ciemniejsza strona Wolnego Miasta” – wykład Jana Daniluka.

&

Na wykład z cyklu „Akademia Dawnego Gdańska” do IKM ściągnęły prawdziwe tłumy. Sień Instytutu Kultury Miejskiej została po brzegi wypełniona słuchaczami (lekko ponad setka osób). 

Myślę, iż magnesem była postać prelegenta, Pana Jana Daniluka oraz omawiany temat pt „Ciemniejsza strona Wolnego Miasta”. Tytuł jasno określający ramy czasowe, które były poruszane na wykładzie, a z drugiej strony mocno tajemniczy i zachęcający do przybycia.

Nowy Port był jednym z obszarów, gdzie za czasów Wolnego Miasta lepiej było się nie zapuszczać.

Przywitanie i początek wykładu.

Zostaliśmy przywitani przez Panią Dominikę Ikonnikow, która koordynuje ów cykl z ramienia IKM. Wówczas mikrofon „przejął” Pan Daniluk zaczynając wspaniałą opowieść. Drugie Wolne Miasto Gdańsk to obszar zajmujący ponad 1800 km2, zatem nie sposób było omówić całego tego terenu.

Poza tym „ciemna strona” Wolnego Miasta skupiona była na terenach mocno zurbanizowanych. Z tego też powodu zakres opowieści został ograniczony do Gdańska i po trosze Sopotu. Skupiliśmy się na latach 20-tych ze względu na fakt, iż z początkiem lat 30-tych do głosu zaczęli dochodzić naziści a co za tym idzie doniesienia w prasie były coraz bardziej ułomne.

Źródła informacji.

Jak wspomniał prelegent, informacje w takich przypadkach można czerpać z kilku źródeł. Przede wszystkim najbardziej rzetelnymi są Akta Sądowe, Materiały Prokuratorskie oraz Organa Policyjne.

Do tego bardziej subiektywne wspomnienia, relacje, dzienniki, pamiętniki czy listy. Niestety tych w przypadku Gdańska nie ma za wiele. Źródłem, z którego czerpaliśmy informacje w czasie wykładu były fragmenty artykułów z polskojęzycznej „Gazety Gdańskiej”.

Statystyki Policji Kryminalnej.

Dzięki statystykom Policji Kryminalnej, które co kwartał zdawały raport wiemy, że przez całe lata 20-te przestępczość wzrastała. Nie było to spowodowane aspektem politycznym ani gospodarczym. Co ciekawe, w kolejnym dziesięcioleciu przestępczość spadła. Od 20-25 % przestępców stanowili obcokrajowcy, czyli osoby spoza Wolnego Miasta.

Miejsca, które lepiej było omijać.

Obecnie niektóre z dzielnic „naznaczone” są mianem tych gorszych, gdzie lepiej się nie zapuszczać. Podobnie było w czasach Wolnego Miasta, kiedy tereny Osieka i fragment Zamczyska oraz Nowy Port były obszarami, które lepiej było omijać. Oczywiście, co zaraz się wyjaśni, porównanie teraźniejszych dzielnic „latających noży” do ówczesnych nie ma racji bytu. W okolicach ul. Browarnej łatwo można było „dostać kose” czyli po prostu zostać ugodzonym nożem. Obecnie jest na prawdę spokojnie.

W dzisiejszych czasach np Dolne Miasto uchodzi za „niebezpieczne”. Lecz w zasadzie to spokojna dzielnica w porównaniu…

…z Osiekiem z czasów Wolnego Miasta. Tutaj łatwo można było stracić życie.

Gdańska dzielnica „czerwonych latarni”.

Okolice ul. Browarnej można nazwać ówczesną Gdańską dzielnicą czerwonych latarni, gdzie można było zaznać uciech cielesnych, oczywiście za pieniądze.

Prostytutki stały na Browarnej od XIX wieku. Prostytucja była w Gdańsku legalna, choć kobiety trudniące się tym zajęciem musiały być przebadane oraz zapisane na liście wydziału policji, tzw „obyczajówki”. Ilość Pań trudniących się „najstarszym zawodem świata” rosła. Prasa donosiła, iż rozpusta wyszła z zacisznych zakątków do gwarnych, głównych ulic. Na ulicach nagabywano panów budząc tym publiczne zgorszenie.

Czytając ten fragment artykułu przypomniał mi się obecny Gdańsk i Trakt Królewski, gdzie młodsi i starsi Panowie są dość natarczywie nagabywani do wejścia do jednego z nocnych klubów. Nie jest to porównania świadczące o tym, że jest tak samo, lecz jak widać niektóre kwestie w nieco zmienionej formie istnieją do dzisiaj.

Generalnie centrum życia przestępczego było Śródmieście. Nim końcówka wojny zmiotła większość zabudowy, ta w latach w 20-tych, co oglądaliśmy na zdjęciach lotniczych, była niezwykle gęsta. Roiło się od wąskich uliczek i zaułków bez oświetlenia. Bazując na prasowych doniesieniach wiemy, że nie było tygodnia bez ataku nożownika.

Ulica Browarna, na której można było spotkać prostytutki.

Patrząc na Gdańsk z góry obecnie oraz na ten przedwojenny widać kolosalną różnice gęstości zabudowy. Właśnie wąskie, ciemne uliczki i zaułki były tłem dla wielu przestępstw w czasach Wolnego Miasta.  

Miasto portowe – przemyt, porwania, emigracja.

W mieście portowym nie obyło się bez przemytu prowadzonego na szeroką skalę. Niemal każdy typ statku wypływający na Bałtyk miał między towarami legalnymi te nielegalne lub w całości był wypełniony towarem na przemyt. Wielu zbiło na tym majątek.

Towary na Bałtyku były przeładowywane na mniejsze jednostki i pod osłoną nocy wpływały do portów Norwegii, Szwecji czy Finlandii. Policjanci nierzadko mieli związek z handlarzami przymykając oko na ów proceder.

Skoro miasto portowe, również ruch emigracyjny odbywał się przez Gdańsk. Myśląc o emigracji, być może odwiedzając Muzeum Emigracji, myślimy o Gdyni.

Jednakże Gdynia zaistniała w tym kontekście dopiero w latach 30-tych, wcześniej bo już od 1919 roku punktem, skąd ludzie opuszczali Polskę, był Gdańsk. Do Gdańska ściągały całe rodziny, które musiały jakoś sobie poradzić. Wówczas na dużą skale porywano młode kobiety.

Motława – dzisiaj roi się tutaj od turystów i bywalców restauracji oraz muzeów. Niegdyś, za czasów Wolnego Miasta wypływały stąd statki z nielegalnymi towarami na przemyt.

Humor ówczesnych dziennikarzy.

Jeden z artykułów w dość prześmiewczy sposób opisuje dwójkę młodych ludzi, którzy zdefraudowali pieniądze. Ubrali się z drogie ciuchy i udali na parowiec „Paul Benecke” na Motławie. Tańczyli przy blasku księżyca i wówczas napotkali policjantów, którzy odprowadzili ich do więzienia, również przy blasku księżyca.

Nocne kluby.

Moglibyśmy się spodziewać, że nocne kluby znajdowały się poza Śródmieściem. Nic bardziej mylnego. Za czasów Wolnego Miasta w Gdańsku, nocne kluby mieściły się na terenie samego Głównego Miasta przy takich ulicach jak Św. Ducha, Szeroka, I i II Grobla. Dochodziło do pedofilii, burd jak i oszukiwania klientów.

Nocne kluby znajdowały się np przy ul. Św. Ducha.

Restauracje i bardziej kulturalne zabawy.

Zabawy odbywały się głównie w restauracjach, które dysponowały wręcz kulturalnym programem. Na te jeździło się do Sopotu, co znamy do dzisiaj. Co prawda w Gdańsku również istniały bardziej ambitne lokale, np przy Chlebnickiej 44 pod nazwą „Alhambra”. Ciemną stroną Wolnego Miasta był również hazard. Nielegalne kasyna działały w Gdańsku zaś jedyne legalne, w Sopocie.

Prelegent kilka razy powtarzał, iż być może zawiódł licznie zgromadzoną publikę… Otóż nie. Mnie nie zawiódł. Ani trochę. Ten wykład ze względu na temat, osobę Pana Jana Daniluka i po brzegi wypełnioną sień IKM, był dla mnie wyjątkowy. Nie zawaham się napisać, najciekawszy w tych, na których byłem. 

Dziękuję Wam za doczytanie do końca. Jeśli uważacie ten wpis za ciekawy i wartościowy koniecznie proszę o udostępnienie i „lajk” na facebook’u, aby być na bieżąco w nowymi artykułami o Gdańsku.

Link do FB – https://www.facebook.com/7zdjeczgdanska/

No i niezmiennie – Odkrywajcie, pokazujcie innym i cieszcie się tym ! Pozdrawiam, Cześć ! 🙂

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Dodaj komentarz

O Mnie

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Najnowsze wpisy

Archiwa