Siedem zdjęć z Gdańska – przemyślenia i refleksje. Odsłona trzydziesta pierwsza.

S

Dobry wieczór przyjaciele 🙂 

Jestem uradowany, iż czytacie kolejną, już trzydziestą pierwszą odsłonę „przemyśleń i refleksji”. 

Jako, że od niedawna mamy nowy rok, chciałbym kilka słów na ten temat przekazać. Otóż sylwester oraz nowy rok dla wielu z nas jest okresem przejścia. Kiedy można zostawić to co było i z „czystą kartą” zaplanować przyszłość. 

Prawda jest taka, że to dzień jak każdy inny. Gdyby nie inne 364/365 dni, nie doszło by do niego. Świat składa się miliardów części, których nawet nie dostrzegamy. Jeśli człowiek nie potrafi czegoś postanowić bez specjalnej okazji, zapewne i nowy rok mu nie pomoże. 

Dlatego pamiętajcie, moment na zmiany i postanowienia jest ZAWSZE. 

A teraz zapraszam do zdjęć i przemyśleń ! 😉

1. Morze, konkretny przykład tego jak każdy zasób ma swój cień. 

Plażujemy, kąpiemy się, opalamy, wykorzystujemy do przeróżnych sportów wodnych, spacerujemy nad jego brzegiem. Cieszymy się z faktu, iż nasze miasto jest położone właśnie nad Zatoką. 

Jednocześnie to samo wspaniałe, romantyczne morze, gdzie robimy zdjęcia wschodów i zachodów słońca, wpatrujemy się godzinami w dal… potrafi być groźnym żywiołem. 

Tak jak ostatnio, silny północny wiatr tak rozochocił Bałtyk, by ten zagarnął sobie całą plażę. Woda była tak wzburzona, jak gdyby mówiła, ostrzegała. 

Czasami się o tym zapomina, lecz w takich momentach wiem, że człowiek nigdy nie wygra z naturą. 

2. Nabrzeże Zbożowe. 

Historia tego zdjęcia jest krótka, lecz ciekawa i warto się nią podzielić. 

Otóż wybrałem się na rower, moim celem był Nowy Port. Na wysokości stadionu (piłkarskiego) zaczął padać śnieg z deszczem. Pomyślałem, patrząc na chmury, że może warto zawrócić. Jednakże silny wiatr wiał z zachodu, gdzie daleko niebo było „czyste”. 

Pomyślałem więc, że wiatr przegoni ciemne chmury i być może wyjdzie słońce. Finał tej krótkiej historii macie poniżej. W drodze do celu pojawiają się różne przeszkody, klucz to wierzyć i iść naprzód.




3. Swego czasu często czytałem o tym, że Gdańsk odwrócony jest tyłem do wody. Owszem, są miejsca, gdzie moglibyśmy się bardziej postarać. Chociażby porównanie bulwaru na Ołowiance do tego przy Brabanku daje pogląd na ten temat. 

Jednakże mamy sporo miejsc, gdzie można usiąść twarzą do wody. Chociażby jak poniżej. Swoją drogą, miejsce nadaje się do opisu i osobnego posta 😉

4. Słowo motywacja ma ukryte słówko „motyw”, które moim zdaniem jest istotą motywacji. Jeśli mamy motyw, szczególnie dobry, szybko potrafimy się zmotywować. Podstawowy przykład – chcę mi się pić, muszę więc wstać i to picie sobie przygotować, motywem jest ugaszenie pragnienia. Podobnie jest z kontaktem z miastem. 

Gdyby nie było motywu, nie wychodzilibyśmy w domów. Jedna sprawa to szkoła, praca, spotkanie czy inne sprawy do załatwienia. Druga rzecz to zwykły spacer. Dobrze jest pomyśleć o tym, co chciałoby się zobaczyć. W przypadku poniższego zdjęcia, motywacja pojawiła się ponieważ chciałem ujrzeć wyremontowaną część parku 😉

5. Kładka miała, ma i będzie miała zwolenników oraz przeciwników. 

Przed rozpoczęciem budowy wsłuchiwałem się w argumenty jednej i drugiej grupy osób. Szanuje każde zdanie, aczkolwiek analizując plusy i minusy, byłem raczej po stronie zwolenników. 

Dzisiaj, w trakcie budowy jest już nieco inaczej. Potężne „kierownice” mocno „wdarły” się w krajobraz Motławy. Jako, że nie lubię oceniać całości jedynie po części (choć przyznacie, część to znacząca), zaczekam do końca budowy i wówczas ocenię. 

Dla równowagi powiem, że odkąd kładka była bliska budowy oraz obecnie, kiedy jest budowana, mocno ruszyło się inwestowanie w tereny za Ołowianką. Przypadek ? Nie sądzę.

6. Ulica Grodzka i okolice to ta część miasta, która dzięki położeniu ma szansę na poznanie przez turystów. Mamy w końcu słynne Lody „Miś”, hostele, hotele, niedługo kawałek dalej zacznie działać MIIWŚ. 

Mimo tego, znalazłem niedawno uliczkę, której nigdy nie przeszedłem – Dylinki. Niedawno nadrobiłem ten brak, co możecie zobaczyć poniżej.

7. Ulica Emilii Plater w Brzeźnie. 

Lubię porównywać ulicę o tych samych nazwach w różnych miastach. W Gdańsku ul. Emilii Plater mieści się daleko od centrum, w dość „zwykłej” okolicy. Zaś gdy spojrzymy na Warszawę, ul. Emilii Plater jest bardzo istotna w tkance miasta. Obok mamy PKiN, Dworzec Centralny, kilka wieżowców, samo centrum stolicy Polski. Też tak porównujecie ? 😉

Dziękuję każdemu za wizytę na blogu. Wierzę, że ten post ma wartość i warto się nim podzielić do czego zachęcam 🙂 Więcej znanego/nieznanego Gdańska przedstawiam na facebook’u – zapraszam do polubienia stronki.
Link do FB – https://pl-pl.facebook.com/7zdjeczgdanska/
Odkrywajcie, pokazujcie innym i cieszcie się tym ! Pozdrawiam, Cześć ! 🙂

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Dodaj komentarz

O Mnie

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Najnowsze wpisy

Archiwa