Bysewo – niby nic, a jednak BARDZO WIELE

B
Cześć Przyjaciele!

Na drugą w maju „miejską podróż”, wybrałem się wraz z miejskim kompanem w miejsce, gdzie niewielu z Was się zapuszcza – do Bysewa. Postaram się pokazać, że to błąd.

Towarzystwo Łukasza ze strony Fotografia – Łukasz Herholz stało się w tym roku tradycją. Łukasz to prawdziwy „miejski świr” – po czym go poznać? – ano po tym, że kiedy proponuje mu takie destynacje jak Bysewo czy Lipce, on z uśmiechem je przyjmuje. Mało tego! Sam ma mnóstwo pomysłów na nietypowe spacery. Takie znajomości rozwijają względem swojego miasta. Pamiętajcie o tym.

Tyle tytułem wstępu, a teraz czas odkryć trochę Gdańska! Zapraszam na spacer.

Wystartowaliśmy wraz z samolotem

Spotkaliśmy się na Hucisku, skąd autobusem linii 167, odjechaliśmy do Bysewa. Wysiedliśmy na ostatnim przystanku, blisko ul. Nowatorów. Na wylocie ul. Budowlanych, dostrzegliśmy tzw „górkę spotterską”, czyli specjalnie zaaranżowane miejsce przy lotnisku do obserwacji samolotów. Z górki rozciąga się szeroki zielony krajobraz, dobrze widoczne są terminale pasażerskie. Obejrzeliśmy start samolotu, który gdy tutaj przyszliśmy, zbierał się na pas startowy, po czym wróciliśmy na ul. Budowlanych.

 

Jedyny teren rekreacyjny w okolicy

Idąc już wspomnianą ulicą, z lewej strony minęliśmy spory ceglany budynek, uwagę zwracają dorodne drzewa, oraz otwierające się między drzewami i domami wiejskie pejzaże. W miejscu gdzie ul. Przyrodników i Biologiczna schodzą się do ul. Budowlanej, ma miejsce Zbiornik Retencyjny „Budowlanych II”. Przeszliśmy się dookoła niego, a to jedyny teren rekreacyjny w okolicy. Pisze o tym, ponieważ okolica jest mocno przemysłowo-magazynowa i ciężko o widok bez magazynu bądź zakładu produkcyjnego.

 

Weszliśmy na nasyp linii kolejowej

Spacerowaliśmy ul. Budowlanych, po czym za przystankiem „Unimor”, skręciliśmy w ul. Magazynową. Ulica biegnie pod wiaduktem linii kolejowej nr 234, na której nasyp weszliśmy. To uruchomiona w 1914 roku linia kolejowa między Wrzeszczem a Starą Piłą, działająca do lat 70-tych. Z nasypu widać Wytwórnie Elementów Prefabrykowanych, zaś z drugiej strony łąkę przeciętą ulicą, biegnącą w stronę lasku.

Drogą widoczną z lewej strony udaliśmy się dalej…
Zrobiło się ciekawie!

Droga, którą wybraliśmy okazała się dojściem do ul. Stokłosy. Po chwili spaceru w zupełnej dziczy, trafiliśmy na ukryty w zieleni Dwór Kokoszki. Okazały dom wybudował po 1870 roku Heinrich von Rumker, wykorzystując do tego celu cegły z własnej cegielni.

Uroczy budynek Dworca

Brukowaną jezdnią przy szpalerze wysokich drzew, dotarliśmy do ul. Kartuskiej. Wybraliśmy, iż pójdziemy ul. Nowatorów w stronę ul. Maszynowej, poszwędać się po terenach kolejowych w okolicy boisk i stawu. Na torowisko weszliśmy od strony ul. Maszynowej, mijając nadgryziony zębem czasu Dworzec PKP Kokoszki z 1913 roku. Szkoda, że ten całkiem uroczy budynek z mansardowym dachem, ulega coraz poważniejszym zaniedbaniom.

Słup graniczny

Torowiskiem wróciliśmy do ul. Nowatorów, za którą weszliśmy w ul. Maszynową i dalej skręciliśmy w prawo w ul. Osiedlową, skąd kolejnymi ulicami przy domkach, pustej przestrzeni i Kościele pw. Św. Brata Alberta, doszliśmy do Pozytywnej Szkoły Podstawowej. Przy szkole ma miejsce słup graniczny, który stał między Wolnym Miastem Gdańskiem a Polską. Zatrzymaliśmy się tutaj na dłużej, gdyż obok postawiono tablice z informacjami na temat Wolnego Miasta Gdańska oraz Kokoszek. Uważam, że takich tablic winno być więcej w różnych dzielnicach Gdańska.

Następnie przeszliśmy obok Ronda Granicznego „Wolne Miasto Gdańsk – Rzeczpospolita Polska 1920-1939”, minęliśmy przyuliczną kapliczkę z godzinami mszy świętych w pobliskim kościele (fajny pomysł!), by po chwili zatonąć w zieleni lasu. Przemieszczając się w cieniu drzew, odkryliśmy niewielki stawek, ale naszym celem było zupełnie inne miejsce…

Źródło dobrej energii!

Nieco dookoła, ulicami Goplańską i Dębogórską oraz przez las, dotarliśmy! Na długo zapamiętam moment, kiedy zza drzew otworzył się widok na pięknie położony staw. Staw Martynka ma nieregularną linie brzegową, w dużej mierze porośniętą lasem, jest również niewielka polanka. Warto udać się nad wodą dookoła, ponieważ widoki są genialne!

Wodne zaułki, powalone drzewa, wystające gałęzie z wody robiące za miejsce spotkań ptactwa, błogi spokój. Wiele dobrej energii sobie stamtąd zabrałem, serio serio. Po kilku pięknych chwilach spędzonych nad wodą, udaliśmy się polaną w stronę ul. Kartuskiej i odjechaliśmy autobusem w stronę centrum miasta. Przeszliśmy 15 km.

A na koniec spotkaliśmy takiego drapieżnika 😉

 

Kilka (ważnych) słów na koniec

Przyjaciele, dziękuję Wam za obecność!

Bysewo być może nie jest i pewnie nie będzie pierwszym wyborem na niedzielny spacer, ale… może ten wpis choć trochę Was do tego zachęcił? Jeśli tak, jestem uradowany.

Staram się pokazywać Gdańsk w całej jego okazałości, od miejsc symbolicznych, znanych, poprzez kojarzone przez niektórych, codzienne czyli czy takie o których nikt nie myśli przez pryzmat „pozwiedzam tam”, po takie, o których wielu z nas nie ma pojęcia. Łączę odkrywanie miasta z relacją na linii JA <-> Gdańsk i dziele przemyśleniami na ten temat.

Jeśli jesteście ciekawi mało znanego Gdańska, zapraszam do polubienia mojej strony 7 zdjęć z Gdańska (klik) na FACEBOOK’u.

Zaglądajcie również na stronę Łukasza, z którym spacerowałem – Fotografia – Łukasz Herholz

Odkrywajcie Gdańsk, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć!

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Dodaj komentarz

O Mnie

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Najnowsze wpisy

Archiwa