Jeden z trudniej dostępnych obszarów w Gdańsku

J

Cześć Przyjaciele!

W niedzielę 19 lipca, wybrałem się rowerem w miejską podróż do Portu Północnego.

Cały obszar Portu Północnego jest stosunkowo ciężko dostępnym miejscem, usytuowanym z dala od głównych tras spacerowych. Wysokie żurawie w Terminalu DCT (Deepwater Container Terminal) grają ważną rolę w krajobrazach z wielu punktów widokowych, jednak mało kto widział je z bliska.

Postanowiłem to zmienić.

Inspiracje były dwie:

Pierwsza to fakt, że nim zbudowano DCT II, w jego miejscu była niewielka plaża, skąd kilka razy oglądałem kontenerowce w terminalu DCT I. Chciałem sprawdzić czy można dotrzeć nad samą wodę. Druga kwestia to Łukasz (Fotografia – Łukasz Herholz) i Jego wyprawa w to miejsce, o której mi opowiadał.

Byłem długo ciekaw tego co mnie tam spotka, gdzie dotrę, co zaskoczy, czy Gdańsk ponownie odsłoni przede mną inne oblicze? Odpowiedź znajdziecie poniżej!

Zapraszam do opisu miejskiej podróży do Portu Północnego 🙂


Ślad trasy na mapie Gdańska


Pierwsza część trasy: Chełm -> Przeróbka

Wyprawę rowerem, jak zwykle, rozpocząłem na Chełmie. Zjechałem do ul. Kartuskiej, śmigając do centrum miasta. Zazwyczaj, by przebrnąć przez Główne Miasto na wschód, wybieram ulicę Ogarną. Nie inaczej było tym razem. Ogarną przejechałem spokojnie, dużo gęściej zrobiło się na Stągiewnej, ale już Długie Ogrody stały przede mną otworem. Kierowałem się do Siennickiej, za którą przejechałem przez Most Siennicki i… skręciłem w ul. Przetoczną.

Jakże inny rejon miasta…

Właściwie w tym miejscu, zacząłem mocniej przyglądać się krajobrazom, wchodząc w klimat miejskiej podróży. Powoli zostawiałem za sobą ostatnie budynki mieszkalne na Przeróbce, witając się z zupełnie odmiennym, jeśli chodzi o charakter, rejonem miasta.

Pusta, długa ulica, tory kolejowe, bocznica, dziwne budynki i konstrukcje (jak chociażby budynek przy ul. Ku Ujściu, połączony rękawem z budynkiem stojącym około 250 metrów dalej przy ul. Chemików). Obracając się za siebie, zobaczyłem żurawie portowe i stoczniowe, zaś dalej dobrze znaną bryłę Bazyliki Mariackiej.

Wspomniałem o ulicy Chemików. Jechałem nią kilka razy, wracając autobusem linii 138 z Westerplatte, ale nie rowerem. Tym razem przejechałem do pętli autobusowej, mijając po drodze przeróżne, jakże ciekawe budowle i konstrukcje.

Zupełnie tak, jak gdybym jechał przez inny świat. Gdańsk i każde miasto to wiele światów, zatem warto się na nie otwierać i odkrywać.

Na terenie “Fosforów”, tuż nad kanałem, stoi kilka sporych zbiorników, z kolei Przedsiębiorstwo Usług Przeładunkowo-Składowych, ma na swoim rewirze długi budynek z obustronnie spadzistym dachem. Wszystko jest inne, ciekawe, mocno odmienne od tego, co oglądamy na co dzień.

Wiadukt z interesującym widokiem!

Wracając do ul. Ku Ujściu, minąłem dwóch rowerzystów i jestem ciekaw, jak oni zapamiętali to miejsce. Jadąc w kierunku ronda KOR (Komitetu Obrony Robotników), zatrzymałem się na chwilkę na wiadukcie nad torami. Zatrzymałem w kadrach kilka interesujących widoczków, jak np. ciekawej konstrukcji wagony i hałdy czegoś, czego nazwy nie znam, wagony wypełnione wielkimi kamieniami z Przeróbką w tle oraz fragment wieżyczki obserwacyjnej z hałdami (chyba) węgla, żurawiami i wieżami: Muzeum II Wojny Światowej, Kościoła Św. Jana, Bazyliki Mariackiej i Kościoła Św. Katarzyny.

Od tego miejsca się zaczęło!

W końcu dojechałem do ul. Kontenerowej, która obecnie jest w znacznej przebudowie. Mimo tego jechałem cały czas prosto, niemal pod płot otaczający terminal kontenerowy DCT II.

Dalszą drogę, ze względu na podłoże, musiałem pokonać pieszo, prowadząc rower. Dużo piachu, dalej wysoka trawa i inna dość gęsta roślinność, uniemożliwiają, nawet nie swobodną, a utrudnioną jazdę.

Stawiając pierwsze kroki, oglądając ten piaskowo-trawiasty krajobraz, widząc pracujący terminal kontenerowy oraz bunkry, czułem, że odkrywam, że robię coś nowego, pięknego. Uwielbiam ten stan.

Mimo trudności wszedłem po widoki!

W pierwszej kolejności, minąłem “Schron OPL” dla załogi 25 Baterii Artylerii Stałej, której pozostałości można tutaj oglądać. Zaraz za nim, stoi “Zapasowy punkt kierowania ogniem”, czyli pięcio-kondygnacyjna betonowa wieża strzelnicza.

Nie mogłem odmówić sobie wejścia na górę. Co prawda dolnej części schodów nie ma, ale można sobie poradzić, co też uczyniłem. Wchodząc na górę, mogłem oglądać estetyczny widok, na który składają się iglaste drzewa oraz dwa niesamowite budynki – elewator zbożowy i magazyn płaski. Z drugiej strony, zobaczyłem masę ustawionych jeden na drugim kontenerów, po czym wyszedłem na górę. Widok jest utrudniony, aczkolwiek zrobiłem kilka zdjęć “na czuja”, co możecie zobaczyć niżej.

Trudny do przejścia z rowerem obszar i cel wyprawy

Po zejściu i zabraniu roweru, udałem się równolegle do ogrodzenia DCT II. Przedzierałem się przez wysoką trawę, patrząc na nieco tajemnicze, ciekawe budynki. Magazyn płaski, odsłonił przede mną dalsze tereny zielone, masę kontenerów oraz wysokie hałdy węgla.

Szedłem w ich stronę, a dokładniej w kierunku Terminala Ładunków Masowych Suchych. Gdyż między tym terminalem, a terminalem kontenerowym DCT II, jest mały przesmyk prowadzący nad morze. Doszedłem na tyle blisko, na ile mogłem, ciesząc się niezwykle na krajobrazy. Żurawie w terminalu kontenerowym robią kolosalne wrażenie, podobnie tysiące kontenerów, statki. A to wszystko obok totalnie dzikiej zieleni, piachu, kamieni, schronów i lasu. Z drugiej strony mamy wychodzący na wodę Pirs Rudowy.

Elewator Zbożowy i schody z widokiem na port!

Udałem się w drogę powrotną, co też tak proste i klarowne nie było. Nie w takim terenie. Przechodziłem przez wysoką trawę, omijałem betonowe elementy i kamienie, aż w końcu stanął przede mną Elewator Zbożowy.

Od wschodniej strony stoją przymocowane do owego budynku schody. Bardzo stabilne, z poręczami, zatem postanowiłem wejść do góry. Było trochę adrenaliny, pokonując 132 schody (pierwszych 12-tu nie ma, ale sobie poradziłem), stanąłem na około 30 metrach (cały budynek ma jakieś 45 metrów wysokości). Widoki z takiego miejsca ZAWSZE ekscytują bardziej, aniżeli z przygotowanego punktu widokowego.

Oglądałem portowy krajobraz na terminal importowy, terminal magazynowo-przeładunkowy materiałów płynnych, północny falochron wyspowy i wiele więcej. Patrząc w kierunku morza, mogłem zobaczyć z góry dzikie tereny, które przemierzam, stojący obok, niemal równie wysoki magazyn płaski, potężne hałdy węgla i niebieską toń wody. Z kolei z jeszcze innej strony mamy świat kontenerów. Byłem już w całej masie kontenerów, ale daleko mi do ilości, które stoją na placach składowych DCT I i II. A każdy z nich to różny towar, z różnych miejsc, przygotowany przez różnych ludzi.

Ujęcia z drona

Zszedłem bezpiecznie w dół, by po drugiej stronie budynku, znaleźć odpowiednie miejsce do polatania dronem.

Byłem w oderwanym od turystów miejscu, a później…

Z nie małym trudem, wędrowałem z powrotem, docierając w końcu do utwardzonej drogi za schronem i punktem kierowania ogniem. Budowanymi raczej niedawno drogami, dojechałem do ul. Sucharskiego, skąd jechałem prosto do centrum Gdańska. Niesamowitym było mieć w pamięci widoki z terenów Portu Północnego, jednocześnie oglądając najsłynniejsze miejskie krajobrazy nad Motławą.

Ale właśnie o to chodzi, o łączenie w jednej wycieczce takich rejonów miasta, które są totalnie różne. Przenikanie się klimatów, odkrywanie nowego spojrzenia na miasto. Gdańsk jest miastem zwyczajnie CIEKAWYM, co mam nadzieję, po raz kolejny, udowodniłem niniejszym wpisem.


Kilka (ważnych) słów na koniec

Dziękuję za wizytę na blogu i lekturę opisu miejskiej podróży do Portu Północnego. Zachęcam do zaglądania na bloga do innych notek, gdyż jest ich kilka ładnych setek.

Interesuje Was nieszablonowy Gdańsk, zapraszam niżej do polubienia strony 7 zdjęć z Gdańska na FB.

Odkrywajcie Gdańsk, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć!

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Dodaj komentarz

O Mnie

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Najnowsze wpisy

Archiwa