Rowerem po Gdańsku – 8 atrakcyjnych miejsc na trasie Wrzeszcz -> Rudniki

R

Cześć Przyjaciele!

Gdańsk to miasto naszpikowane uroczymi, ciekawymi pod kątem historii, pełnymi naturalnego piękna oraz magii miejscami. Wystarczy ruszyć przed siebie, a prędzej czy później trafia się na miły krajobraz bądź interesujący budynek.

11 lipca udałem się rowerem do Wrzeszcza i był to szybki przejazd w celu załatwienia pewnej sprawy. Natomiast w drodze powrotnej już tak bardzo się nie spieszyłem 😉 Między Wrzeszczem a Rudnikami fotografowałem przeróżne miejsca i postanowiłem, że podziele się nimi z Wami!

Przejechałem 14 km (łącznie tego dnia niemal 30 km), zrobiłem nieco ponad 50 zdjęć i odwiedziłem 8 atrakcyjnych miejsc między Wrzeszczem a Rudnikami.

Pragnę Wam pokazać, że po drodze między jedną i drugą dzielnicą, ZAWSZE jesteście w stanie zobaczyć coś miłego krajobrazowo oraz interesującego pod kątem artystycznym. Oczywiście takich miejsc na tej trasie jest ZNACZNIE więcej, ja jednak wybrałem te konkretne.

To taki mało znany, a piękny Gdańsk – śliczne zabytkowe budynki, mało znane miejsca nad wodą, urocze krajobrazy.

Zapraszam do lektury rowerowej „miejskiej podróży” z Wrzeszcza do dzielnicy Rudniki i zapoznania się z 8 ATRAKCYJNYMI MIEJSCAMI NA TRASIE!


„Gdzie koła powiozą”

Na rower wsiadłem w celu szybkiego dostania się z Chełmu do Wrzeszcza i załatwienia pewnej sprawy. Miałem jednak z tyłu głowy, że gdy będę wracał, puszczę wodzę wyobraźni i pojadę „gdzie koła powiozą” 😉 W okolicy Galerii Bałtyckiej rozpocząłem zwiedzanie Gdańska na rowerze.

Możecie zwiedzać własne miasto!

Już na samym początku pragnę zwrócić Waszą uwagę na pewien aspekt. Mianowicie, jeśli jesteś mieszkańcem Gdańska, również możesz swoje miasto zwiedzać. Serio, nie trzeba wyjeżdżać, aby coś zwiedzić. Podpowiem, że najlepiej zwiedza się dzielnice lub miejsca, które nie uchodzą za „atrakcyjne turystycznie”. Dlaczego? Potrafią zaskoczyć. Przekonacie się o tym poniżej.

Jedna z pierwszych tego typu fontann w Gdańsku

Przejażdżkę zacząłem wzdłuż Al. Grunwaldzkiej, by po chwili odbić w prawo i przejechać przez skwer do ulicy Partyzantów. Zatrzymałem się na moment przy fontannie, jednej z pierwszych tego typu w Gdańsku. Pamiętam, jakie zaciekawienie budziła w 2009 roku, kiedy głębiej zainteresowałem się Gdańskiem. Obecnie takich i innych fontann jest w Gdańsku sporo, choć ta konkretna ma „to coś”. Może to tło w postaci ruchliwej Al. Grunwaldzkiej i wieżowca „Neptun” czyni ją ciekawą? A może brodzące w wodzie rzeźby ptaków?

Ulica Batorego i jej PRZEPIĘKNA zabudowa

Dojeżdżając do ul. Partyzantów na pierwszym planie widziałem „plecy” jednej z kamienic, zaś w tle stosunkowo nowy blok mieszkalny. Pomknąłem ulicą Sosnową w jego kierunku, skręcając w lewo w ul. Batorego.

Ulica Batorego i jej PRZEPIĘKNA zabudowa to pierwsze atrakcyjne miejsce na trasie. Ciężko nie zauroczyć się urokiem zabytkowych willi, pozujących wśród zieleni. Balkony, wykusze, elementy snycerskie, okiennice – to wszystko nadaje całości smaku, piękna oraz pewnego rodzaju magii. Następnie jechałem ulicami Jaśkowa Dolina, Sienkiewicza, Matejki oraz Fiszera i Bracką. Każda z tych ulic zasługuje na uwagę, jednakże tym razem posłużyły mi jedynie za drogę do kolejnego ciekawego punktu z mojej trasy – Politechniki Gdańskiej.

Jeden z piękniejszych gmachów w Gdańsku

Pokręciłem się wokół gmachu głównego, zobaczyłem ładnie odnowiony Budynek Hydromechaniki oraz szukałem detali, o których pewnie mało kto wie. Gmach główny Politechniki Gdańskiej to neorenesansowe dzieło Alberta Carstena, zbudowane w latach 1900-1904. Osobiście uwielbiam północną odmianę renesansu i za każdym razem gdy przyglądam się fasadzie gmachu głównego czuję dumę, że właśnie tutaj mamy tak piękną pod kątem architektury uczelnię. A jeśli chodzi o wspomniane detale, zachęcam byście sami na własną rękę postarali się znaleźć ciekawe detale na fasadach budynków Politechniki.

Dawno mnie tutaj nie było – Park Zielony

W dalszą drogę wybrałem się przez Park Akademicki, następnie tuż obok starego stadionu Lechii w kierunku Parku Zielonego. Kiedy usiadłem na jednej z ławek pomyślałem – ależ długo mnie tutaj nie było! Owszem przejeżdżałem obok bardzo często, jednak do parku nie zaglądałem. Park Zielony został zagospodarowany w 2005 roku, natomiast wcześniej, bo w latach 1867-1956 znajdował się Ewangelicki cmentarz pw. Trójcy Świętej. Cmentarze w XIX wieku lokowano właśnie wzdłuż Wielkiej Alei.

Spójrzcie na te cuda!

Kierując się w stronę centrum miasta, wybrałem ulicą Hoene-Wrońskiego. Śliczna architektura tej niedługiej uliczki jest potwierdzeniem tego, iż Gdańsk skrywa wiele skarbów. Zauroczył mnie widok ceglanych willi/domów. Spójrzcie sami na te cuda.

Wronia Górka i super widok na miasto

Sam zechciałem spojrzeć na okolicę z wysokości, a ku temu posłużył mi punkt widokowy na przedłużeniu ulicy Wroniej. Wronią Górkę, na którą wszedłem, niedawno zagospodarowano na park o leśnym charakterze. Punkt widokowy był tutaj na długo przed jakimikolwiek zmianami. W krajobrazie dominują stoczniowe i portowe żurawie, statki, hale, kominy i Zatoka Gdańska na horyzoncie.

Przeciąłem teren zielony, następnie Kolonię Przybyszewskiego i wtem trafiłem na brukowaną ulicę gen. Antoniego Giełguda. Zjechałem wprost do ul. 3 Maja. Przez centrum Gdańska tylko przejechałem, bowiem moim kolejnym celem były Rudniki. Część Gdańska kojarzona głównie z ulicą Elbląską, kryje kilka interesujących i zaskakujących miejsc.

Rudniki i zaskakujące, mało znane miejsca nad wodą

Z miejsca ruszyłem ku ulicy Sztutowskiej, bowiem to przy niej płynie kanał Rozwójka, do którego wpada Czarna Łacha. Mało kto spodziewałby się w okolicy Elbląskiej tak pięknego zakątka. Mniejsze i większe łodzie, jachty i do 2019 roku betonowa barka, przycumowane do nabrzeży, uatrakcyjniają pejzaż. Pejzaż pełen bujnej nadwodnej roślinności i spokojnej toni wody. Spoglądając na Czarną Łachę, zobaczyłem Gdańską Rafinerię.

Poczułem wówczas, iż Gdańsk zmienia swój klimat i wygląd niczym kameleon. W zależności od dzielnicy/miejsca przeobraża się i dostosowuje.

Dojechałem do pętli autobusowej, przy której zobaczyłem podwórze, dom i w tle Martwą Wisłą. Jeśli miałbym kiedyś zrobić projekt o ludziach, którzy żyją w Gdańsku w tak interesujących miejscach, chętnie pokazałbym właśnie ów dom.

Wróciłem do ulicy Tarcice. Wiedzie ona nad Martwą Wisłę, jednak wystarczy wcześniej odbić w lewo, by mostku ujrzeć kanał, na którym cumują liczne ilości łodzi. Kto z Was spodziewał się takiego miejsca na Rudnikach? 😉

Wieczór nad fosą i przy bastionach

Jadąc już w stronę domu, postanowiłem przejechać nad dawną fosą Dolnego Miasta i Starego Przedmieścia. Ależ to był miły wieczór. Samo miejsce jest krajobrazowo ZNAKOMITE, do tego jego historia, którą warto zgłębić. To wciąż miejsce, gdzie ciężko spotkać turystów. Cieszy mnie to, bowiem pozostaje ono dzikie, spokojne, naturalne. To ostatnie atrakcyjne miejsce w jakim się tego dnia zatrzymałem.

Kocham Gdańsk za to co oferuje i już nie mogę się doczekać, gdy ponownie pieszo lub rowerem przemierzę swe miasto, oglądając cudne miejsca, śliczne krajobrazy i nieprzeciętną architekturę.

Trasa i miejsca na mapie Gdańska:


Kilka (ważnych) słów na koniec

Dziękuję Wam serdecznie za lekturę tego wpisu oraz wizytę na blogu. Mam nadzieję, że miejsca, zdjęcia jak i opisy, przypadły Wam do gustu. Może sami wybierzecie się w podróż rowerem po Gdańsku?

Zapraszam niezmiennie na swoje socialmedia. Na FACEBOOK’a oraz INSTAGRAM’a.

Odkrywajcie Gdańsk, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć!

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Jeden komentarz

  • Apostrof stosujemy np. dla Robespierre’a, Mike’a, Valery’ego.
    Nie stosujemy dla Busha, McCartneya, Picassa itp.
    Nie piszemy „Orkiestra Max’a Greger’a”, tylko „Orkiestra Maxa Gregera”.
    Zapraszamy na Facebook i Instagram (pisownia zalecana) – a jak już na siłę odmieniać, to na Facebooka i Instagrama. Bez apostrofów.
    FOTKI SPOKO 😉 Gdyby Pan pojechał Sztutowską jeszcze kilometr, byłoby zdjęcie mojego jachciku 😉

O Mnie

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Ostatnie wpisy

Archiwa