Od starych osiedli, przez nadmorskie krajobrazy po magnolie w Oliwie – rowerem przez Gdańsk!

O

Cześć Przyjaciele!

Początek maja był piękny, ciepły i słoneczny. Tak się złożyło, że drugiego maja wybrałem się z rowerem do Gdańska, aby pojeździć po mym ukochanym mieście.

Zrobiłem całkiem solidną pętlę o długości ok. 33 km. Zacząłem przy Dworcu PKP, a jechałem przez Letnice, Nowy Port, Brzeźno, Jelitkowo, Oliwę i Wrzeszcz. Zobaczyłem i sfotografowałem wiele ciekawych miejsc, zarówno tych powszechnie znanych, jak również tych trochę mniej.

Zabieram Was na relacje z podróży rowerem przez Gdańsk. Postaram się poprzez tekst jak i zdjęcia pokazać, że wystarczy kilka godzin, by poznać MASĘ wspaniałych miejscówek, budynków i krajobrazów miasta.

Życzę miłej lektury!


Miejsce, gdzie czuje się wspaniale

Odkąd na co dzień mieszkam w Bydgoszczy, każdorazowo jak przyjadę do Gdańska, czuje się wspaniale. To poczucie bycia u siebie, gdzie wszystko jest takie… moje. Po wydostaniu się z tunelu i wejściu na drogę rowerową przy ul. 3 maja, spojrzałem na wieże Dworca PKP i Kościoła Św. Katarzyny, po czym ruszyłem.

Wiedziałem, że jazda rowerem wymaga pogodzenia moich zapędów do wnikliwego penetrowania miasta z tym, że miałem plan zrobić dość ambitną trasę. Czyli gdzieniegdzie mogę się zatrzymać, ale nie wszędzie.

Zielony Trójkąt – to co zostało vs otoczenie

Udałem się Wielką Aleją w kierunku Opery Bałtyckiej i podziwiając stary drzewostan oraz majaczący w oddali wieżowiec Olivia Star. Przedostawszy się przez stacje SKM “Politechnika” i Węzeł Kliniczna, dojechałem do pierwszego postoju.

Zielonym Trójkątem obecnie nazywa się fragment dzielnicy Młyniska, ale pewnie nie każdy zdaje sobie sprawę, dlaczego tak mówimy. Otóż na początku XX wieku zaprojektowano i wybudowano kameralne osiedle wiejskich domków. Układ domów z lotu ptaka przypominał trójkąt, zaś między nimi było dużo zieleni. Stąd Zielony Trójkąt (Grünes Dreieck).

Do czasów obecnych przetrwało dziewięć domów, obok wybudowano wysokie bloki mieszkalne, elektrociepłownie, nawet niedawno skończono budowę mało atrakcyjnych, wysokich bloczysk. Dzisiaj nie widać tego trójkąta, ale cieszę się, że pewien ślad po tym osiedlu pozostał.

Letnica i refleksja na temat życia

Jadąc w stronę Nowego Portu, mogłem śmigać drogą dla rowerów wzdłuż Marynarki Polskiej, postanowiłem jednak zjechać i podejrzeć życie Letnicy. Mam na myśli jej starą cześć. Tej nowej, nawet gdybym mocno chciał, nie potrafię polubić. Starą część Letnicy również można podzielić – ul. Starowiejska i okolica po rewitalizacji, oraz np. ulica Szklana Huta, czyli okolica wyglądająca jak przed 2012 rokiem (wtedy odbywały się mistrzostwa Europy w piłce nożnej).

Bardzo podoba mi się atmosfera ulicy Starowiejskiej. Stara, ale zadbana zabudowa, sporo zieleni, ludzie raczej tylko stąd, taki mikroświat w dużym Gdańsku. Wspomniałem o ulicy Szklana Huta nie bez powodu, bowiem jadąc wysłużonymi “kocimi łbami” i podglądając sielskie życie mieszkańców, naszła mnie refleksja. Czy rzeczywiście aby mieć super spełnione życie, trzeba mieć drogi apartament? Bo moim zdaniem ludzie na Letnicy, ale tej starej, żyją dużo lepiej. Spokojnie, wśród zieleni, z własnym ogródkiem, sąsiadami których znają. Nazwałem tę cześć Letnicy – ul. Szklana Huta – miejską wioską. Nie mam na myśli niczego obraźliwego, wręcz przeciwnie! Uważam, że takie miejsca niepotrzebnie odchodzą. A to one dają żyć szczęśliwie.

Nowy Port – miejscówki nad wodą

Dojeżdżając do Nowego Portu, nabrałem ochoty na głębsze penetrowanie dzielnicy. Musiałem się jednakże ograniczyć, gdyż miałem wciąż sporo drogi przed sobą, a sam Nowy Port mógłby mnie wciągnąć na kilka godzin. Odwiedziłem zatem trzy miejsca nad wodą, które zawsze gdy tutaj jestem, staram się zobaczyć.

Nabrzeże Zbożowe obok elewatorów zbożowych to z jednej strony możliwość podglądania portu od środka, ale również aspekty rekreacyjne i turystyczne. Spacer z widokiem na Twierdze Wisłoujście, obok trójmasztowego statku badawczego “Oceania”, to sama przyjemność. Co ważne, nie spotkacie tutaj tłumów, wręcz przeciwnie.

Drugie miejsce nad wodą to oczywiście Nabrzeże kapitana Tadeusza Ziółkowskiego. Doskonały widok na Westerplatte z Pomnikiem Obrońców Wybrzeża, wejście do portu i możliwość patrzenia na statki. Poza tym stoi tutaj XIX-wieczna Latarnia Morska, którą można zwiedzać i zobaczyć okolice z wysokości.

Aby się dostać do tego trzeciego miejsca nad wodą w Nowym Porcie, należy przejechać przez Brzeźno. Falochron Zachodni, bo o nim mowa, odcięty jest od całej reszty Nowego Portu. Jedyną drogą jest ścieżka z Parku Brzeźnieńskiego i szeroka promenada z fenomenalnym widokiem na Zatokę Gdańską. Krajobraz Gdańska nad morzem jest niebywały, bo niemal pozbawiony zabudowy. Szeroka plaża i las ciągną się hen daleko. Uwielbiam ten widok i nie tylko ja, bowiem wiele osób korzystało tego dnia z pięknej pogody. Sam falochron i charakterystyczna zielona latarnia to już punkt kulminacyjny trasy spacerowej, gdzie można spędzić dłuższą chwilę. Ja jednak jechałem dalej.

Brzeźno – park przy samej plaży i uliczki jak dawniej

Wróciłem do Parku Brzeźnieńskiego, którego historia sięga pierwszej połowy XIX wieku. To jeden z moich ulubionych parków w Gdańsku i najbardziej nadmorski z nadmorskich parków w Gdańsku. Spacerując alejkami można co kilkanaście/kilkadziesiąt metrów wyjść na plaże, z altany jest widok na morze, jest również plac z ławkami tuż obok plaży.

W Brzeźnie nie mogłem odmówić sobie zajrzenia do tzw. wioski rybackiej. Ulica Pułaskiego, Miła, Północna lub Młodzieży Polskiej to stara część dzielnicy, zamieszkiwana niegdyś przez rybaków. Stare, niskie domy są ewenementem biorąc pod uwagę lokalizacje i ciągłą chęć zysku. Oby to miejsce przetrwało jak najdłużej. Spójrzcie tylko jak pięknie mieszkają Gdańszczanie! Tuż obok plaży i licznych plażowiczów, zachowując swojski klimat.

Najpiękniejsze 15 minut

Pojechałem dalej, mijając molo, a zatrzymując się przy wejściu na plaże numer 57. Pomyślałem, że zjem na plaży z widokiem na morze. To było przepiękne 15 minut. Przejeżdżając następnie przez Jelitkowo, cieszyłem się widokiem żyjącej promenady (wielu spacerowiczów i chyba jeszcze większa ilość rowerzystów), plaży przeciętej Potokiem Oliwskim i Parku Jelitkowskiego.

Więcej takich dróg dla rowerów!

Z Jelitkowa najlepiej było mi wyjechać ulicą Pomorską z wygodną drogą dla rowerów. Biegnie ona w pasie zieleni między jezdniami, co zapewnia odseparowanie ruchu rowerowego od pieszego. Jechałem więc między Żabianką a Przymorzem, zatrzymałem się na moment przy zbiorniku Subisława, aż dotarłem do Oliwy.

Oliwa i MAGNOLIE!

W Oliwie zależało mi na przejściu się po Parku Oliwskim, gdyż pod koniec kwietnia na początku maj pięknie kwitną magnolie. Spacer zacząłem od zabytkowego Dworku Saltzmanna, w którym ma siedzibę firma budowlana Doraco. Wspominam o tym nie bez przyczyny, ponieważ zagospodarowanie tej części parku to zasługa Doraco.

Płynnie przeszedłem do Ogrodu Japońskiego i Botanicznego, gdzie najpiękniej jest nad stawem. Pejzaże jak z pocztówki. Obok Palmiarni rośnie kilka magnolii, które w tym okresie prezentują się zjawiskowo. Wystarczy podejść kawałek dalej, za Groty Szeptów, aby zrobić sobie zdjęcie z kolejną magnolią. Jednakże nie tylko w Parku Oliwskim rosną te piękne drzewa. Jadąc w kierunku Strzyży, odbiłem na moment w ul. Noakowskiego. Zrobiłem tutaj zdjęcie starej willi z szklanej Olivii Star, ale obok zauważyłem… magnolie!

Garnizon

Ostatnim miejscem na trasie, gdzie się zatrzymałem i robiłem zdjęcia, było osiedle Garnizon. W moim odczuciu miejsce WSPANIAŁE! Trochę jak takie miasto w mieście. Wjeżdżając na teren osiedla czuje się swobodnie, przestrzenie są miłe, zabudowa przyjazna, a na ulicach, placach i między budynkami czas spędza mnóstwo osób. Ilością kawiarni i restauracji Garnizon mógłby się równać z niejednym miastem (niewielkim, ale jednak). Poza tym tereny zielone, zrewitalizowane budynki koszarowe i co najważniejsze, to miejsce otwarte. Większa część terenu została zabudowana, choć wciąż zostały wolne przestrzenie.


Kilka (ważnych) słów na koniec

Dziękuję za wizytę na blogu i lekturę nowego wpisu. To tylko namiastka całego Gdańska, a jednak tak dużo pięknego. Stare osiedla, portowa dzielnica, nadmorskie pejzaże, zieleń Oliwy i udane nowe osiedle. Którą cześć Gdańska lubicie najbardziej?

A tutaj możecie dobrowolnie wesprzeć mą działalność, stawiając mi kawkę ☕ Dziękuję!

Postaw kawę dla 7 zdjęć z Gdańska i Miejski Wojażer na buycoffee.to

Zapraszam Was serdecznie do obserwowania mnie na FB i IG, gdzie regularnie wrzucam zdjęcia oraz dzielę się przemyśleniami na temat Gdańska.

Odkrywajcie Gdańsk, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć!

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Dodaj komentarz

O Mnie

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Ostatnie wpisy

Archiwa