Cześć Przyjaciele!
Pełną słońca sierpniową wizytę z rowerem w Gdańsku będę długo i dobrze wspominał. Wybrałem się dwukrotnie na zwiedzanie mego ukochanego miasta, aby z perpektywy dwóch kółek nacieszyć się jego wspaniałościami.
W niniejszym artykule mam dla Was relacje z przejazdu rowerem po Gdańsku. Słoneczne popołudnie skutecznie zachęciło mnie, by objechać kilka dzielnic miasta, odwiedzić mniej znane zakątki i nacieszyć Gdańskiem.
Zapraszam Was serdecznie na mało znane punkty widokowe, strome ulice, do jednego z ciekawszych nowych osiedli w Gdańsku, między bloki z muralami i na wieczór na plaży.
Miłej lektury Wam życzę!
Nowe możliwości widokowe
Zwyczajowo trasę zacząłem na Chełmie, ale tym razem nie jechałem w dół “do Gdańska”, a w przeciwnym kierunku. Skorzystałem ze stosunkowo nowej trasy rowerowej, którą pociągnięto wzdłuż Al. Armii Krajowej.
Dzięki możliwości jazdy rowerem trasą W-Z, otworzyły się przede mnę nowe widoki! Na pierwszym planie wijąca się ulica Na Zboczu, dalej Siedlce i żurawie na stoczni i bloki na Suchaninie oraz Pieckach-Migowie.


Z tej perspektywy ulica Nowolipie wygląda niesamowicie
Wówczas wjechałem na osiedle Wzgórze Mickiewicza, na którego skraju, na skarpie, a nawet na zboczu, kryje się Park… Na Zboczu właśnie. Ze względu na lokalizacje miejsce jest super punktem widokowym, a biegnąca w zielonej dolince ul. Nowolipie z blokami w tle, prezentuje się genialnie.


Typowo… ale w Gdańsku
Czasami, by było z górki, trzeba się nieco natrudzić, zatem czekał mnie wjazd na Piecki-Migowo, popularną Morenę. Rozmyślając nad nazwą dzielnicy, zauważyłem jak ulica Rakoczego biegnie w dół, a daleko widać morenowe wzgórza, lasy, a między nimi zabudowę Niedźwiednika.

Za to kocham Gdańsk
Jazda po Gdańsku, ze względu na różnice wysokości i krajobrazy w dość “typowych miejscach”, jest fascynująca. Pomyślałem, że nim zjadę czym prędzej w dół do Potokowej, odbije w ul. Bronisława Czecha, by po kilku latach nieobecności odwiedzić pewne skryte miejsce.
Mowa o punkcie widokowym ulokowanym na górce ponad ulicą Rakoczego i stacją PKM Brętowo. Być może dla Pana Bronisława Czecha, świetnego polskiego narciarza i trzykrotnego olimpijczyka, takie górki to byłoby nic, to myślę, że gdyby tylko mógł je zobaczyć, również by się zachwycił.
Mnie zaś dopadła myśl, jaki Gdańsk jest niesamowity. Poprzedniego dnia oglądałem ujście rzeki do morza, plaże, wydmy, a kolejnego morze lasów, wzgórza morenowe i dolinki. Za to kocham moje miasto.



Przejeżdżając przez Wrzeszcz
Nie minęło kilka minut i już byłem na Al. Żołnierzy Wyklętych, tuż obok zbiornika retencyjnego “Srebrniki”. Minąwszy ponad 3,5 ha powierzchni zbiornik, jechałem wygodną drogą rowerową aż do osiedla Garnizon. Uwielbiam to miejsce, gdyż zbudowano i wciąż buduje się kawałek żyjącego miasta. Kiedy wjechałem na obszar osiedla, zobaczyłem piknikujące rodziny, restauracje wypełnione ludźmi, pełen plac zabaw i chodniki pełne spacerujących. Zabytkowa tkanka, nowoczesna zabudowa, ładnie urządzone tereny wspólne, mnóstwo gastronomii i mamy świetny miejsce do życia. Trzymam kciuki za dalszy rozwój Garnizonu!




Wieczór na plaży
Robiło się powoli szarawo, więc prędko przejechałem przez Zaspę, ale między blokami, patrząc na murale i potem przez Park im. Jana Pawła II. Następnie Parkiem Reagana, który również żył piknikowym życiem, ale celem była plaża na Przymorzu. Tutaj ludzi nie ma zbyt wiele, ale klimacik jest przedni.
Przepiękny zachód słońca, spokojne morze, widok wybrzeża, spędzający wolny wieczór ludzie, zapewne zarówno mieszkańcy i turyści. Sielanka! Gdańsk to morze możliwości. Do domu pędziłem świetnymi drogami rowerowymi, które serio mamy w Gdańsku udane.


Kilka (ważnych) słów na koniec
Dziękuję za wizytę na blogu i lekturę artykułu. Czasami wystarczą 2 godziny rowerem po Gdańsku, by zobaczyć masę świetnych, często mało znanych miejsc, by się zachwycić, trochę zwolnić i odetchnąć. Polecam serdecznie!
Jeśli podoba się Wam moja praca na blogu, to poniżej możecie dobrowolnie wesprzeć mą działalność, stawiając mi kawkę ☕ Dziękuję!