400 metrów czystego piękna i odwrócona sytuacja

4

Cześć Przyjaciele!

Pamiętam jak niemal trzy lata temu byłem na Wyspie Sobieszewskiej z aparatem. Spacerowałem po Górkach Wschodnich, plaży, Kamiennej Grobli, ulicy Nadwiślańskiej oraz kawałku nabrzeża vis-a-vis Hotelu Renusz. Od tamtej pory nie miałem lepszego wyjścia pod względem ilości dobrych (moim zdaniem) zdjęć, które zrobiłem.

Tak jak przed chwilą wspomniałem, byłem na nabrzeżu, robiłem zdjęcia, ale szczerze mówiąc starałem się samego nabrzeża, ze względu na jego stan, nie fotografować.

Przy okazji zwiedzania wieży „Kazimierz”

Od tamtego czasu minęły niemal trzy lata, nabrzeże zostało wyremontowane i w tym roku oddane do użytku. Dzisiaj (10.09.2015 r.) na Wyspę Sobieszewską pojechałem w celu zwiedzenia i wdrapania się na taras widokowy wieży ciśnień „Kazimierz”. Tak też zrobiłem, lecz po obejrzeniu cudownych widoków nabrałem chęci na spacer.

Idąc w stronę nabrzeża

Doszedłem do plaży i udałem się równolegle do szumiącego morza w stronę „centrum” Sobieszewa. Z daleka zauważyłem tablice z nr 15, czyli wejście na plażę, a w moim przypadku wyjście. Wyszedłem więc z plaży, wspiąłem się na wydmy i dalej krocząc w piasku doszedłem do lasu. Między drzewami szedłem aż do ulicy Turystycznej, którą chwile później dotarłem do Mostu Pontonowego. Stąd było już blisko do rzeczonego świeżo wyremontowanego nabrzeża, zamiast więc czekać na autobus, poszedłem dalej.

Przy promie mogłem wsiąść do autobusu, ale byłem ciekaw nabrzeża 😉

400 metrów piękna 🙂

Nieco za ulicą Iłową skręciłem w stronę nabrzeża, które jest widoczne już z ulicy Nadwiślańskiej. Doszedłem do obniżenia do cumowania małych jednostek, gdzie akurat dwóch Panów łowiło rybki i… przed oczami rozpostarł się cudowny obraz niebieściutkiej, lekko połyskującej wody Martwej Wisły. Na wodzie stały łódki, sunął dość szybko windsurfer oraz jacht.

Bulwar wyłożony jest płytkami z tzw „posypka”, zielono-żółte barierki są dość znośne, tym bardziej jak oczami wyobraźni widzę biało-czerwone, które wyglądałyby słabo. Można przejść nabrzeżem w stronę ulicy Iłowej, przy której mniej więcej zaczyna ono swój bieg. Akurat cumował tutaj stateczek, za którym widać Most Pontonowy. Świetnie w klimat miejsca wpisują się wędkarze na łódkach, którzy na tle trzciny z przeciwległego brzegu łowią ryby.

Zawracam i spaceruje mając po lewej stronie cudowny, wodny krajobraz, który uspokaja… Widzę pirs, który również został poddany przebudowie. Cały czas, nim doszedłem do miejsca vis-a-vis Hotelu Renusz, byłem w miejscu dla siebie nowym, dlatego jak najpełniej chłonąłem widoki i starałem się jak najlepiej utrwalić ów krajobraz, który, naprawdę robi wrażenie, z pod którego nadal nie mogę wyjść.

Tutaj, w okolicy „błękitnego domu” przy nabrzeżu stoi kilka ławek, krajobrazy nadal chwytają za serce a ja patrze w stronę, skąd przyszedłem, oglądam raz jeszcze około 400 metrów nowego nabrzeża/bulwaru i jestem szczęśliwy, że poznałem to miejsce, które pozwoliło mi na oglądanie i obcowanie z pięknem. Tuż obok jest przystanek, autobus linii 186 niebawem, ruszam więc.

Cudownie…
Spojrzenie w stronę Mostu Pontonowego.
Śliczny krajobraz.
Są i wędkarze 🙂

Odwrócona sytuacja

Co do drugiej części wpisu – Wracając ze spaceru z przewodnikiem po Siedlcach, w którego wcielił się Jan Daniluk, do domu postanowiłem wrócić przez Wzgórze Mickiewicza. Docieram do ulicy Pana Tadeusza, która znam. Tak mi się wydawało. Przecież przechodziłem nią lub biegałem tędy wiele razy. Tylko za każdym razem w drugą stronę. Tym razem jest odwrotnie, idę, ulica spada a ja widzę… Most Wantowy oraz Wieżę Bazyliki Mariackiej oraz Kościoła Św. Jana, co za zaskoczenie… Wówczas stwierdzam, że dobrze jest od czasu do czasu zrobić coś w drugą stronę.

Wbiegałem tą ulicą, nigdy się nie odwróciłem… A warto 😉

Kilka (ważnych) słów na koniec

Dziękuję za obejrzenie zdjęć. Te dwa miejsca są dla mnie bardzo istotne. W pierwszym przypadku kilkaset metrów miejsca nowo poznanego, które jest najzwyczajniej w świecie piękne, spokojne i ładuje baterie. Drugi przypadek to Gdańsk, który zaskakuje, lekko uderza i mówi – „Kamil, nie spij, nadal mnie całego nie odkryłeś, i jeszcze Ci daleko…”.

A Wy, zrobiliście kolejne kroki w celu lepszego zapoznania się z miastem? Korzystajcie moi drodzy 😉

TUTAJ (klik) znajdziecie moją stronę na FACEBOOK’u.

Odkrywajcie Gdańsk, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć!

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Dodaj komentarz

O Mnie

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Najnowsze wpisy

Archiwa