Kojący spacer nad Przekopem Wisły.

K
Cześć przyjaciele!

Każdy potrzebuje, by odetchnąć od wszystkich odgłosów miasta, zaznać prawdziwego spokoju, pomyśleć a przy tym nacieszyć oczy niebywałymi krajobrazami. Mamy w Gdańsku miejsce, które daje błogi spokój a do tego jest śliczne.

I właśnie tam Was dzisiaj zabieram, zapraszam ze mną!

 

Cisza dotknęła mego serca i duszy

Już poprzedniego dnia zaplanowałem, że dobrze byłoby pojechać do Świbna i przejść w stronę ujścia Wisły. Byłem tam ostatnio dwa lata temu, wiec motywacji i chęci nie brakowało. Wyszedłem z domu około 11:25, by już za 20-parę minut siedzieć w autobusie linii 112. Po 36 minutach wysiadłem w Świbnie, autobus odjechał… usłyszałem cisze i spokój.

Tak jakby nic innego nie miało znaczenia, automatycznie wszystko zwolniło wraz z oddechem, by móc chłonąć każdy powiew wiatru i czuć jak spokój napełnia mą duszę i serce. Idąc w stronę lasu po prawej stronie minąłem port rybacki, skręciłem w prawo i już za moment ukazał mi się cudny obrazek – iglasty las, trawka, trzcina i woda jak lustro… Nie słychać niczego prócz odgłosów natury – kołysząca się trzcina, ptaszki i pluskająca woda. Kojący obrazek, kojące dźwięki. Spojrzałem na las po drugiej stronie wody i udałem się dalej na północ razem z nurtem rzeki. Po lewej stronie długi czas ciągnie się las, później wydmy zaś po prawej tafla Przekopu Wisły, całą drogę towarzyszą mi cudowne krajobrazy. Po nadgryzionych lub nawet przegryzionych pniach drzew zauważyłem, że sporo jest tutaj bobrów. W okolicy przewróconego drzewa właśnie ono oraz trzcina tworzy ciekawy pierwszy plan dla płynącej w tle szerokiej rzeki. Skręciłem na moment między zieleń w stronę wydm, rozejrzałem się i wróciłem nad rzekę.

Spokój nad ogromną rzeką.

 

Przy powalonym drzewie.

 

Czego uczy natura?

Po dłuższym czasie kamienie pod nogami zmieniają się w betonową opaskę brzegu, po lewej stronie dostrzegam niewysoką drewnianą platformę widokową. Wchodzę na górę a tam ogarnął mnie błogi spokój a do tego dookoła śliczne widoki. Pod nogami wysoka trzcina, która wygląda jak złocisty dywan, dalej jeziorko i dwa łabędzie, wydmy, zaś za mną wielka, ale spokojna rzeka. Stanąłem na dłużej i spokojnie chłonąłem atmosferę oraz ćwiczyłem wdzięczność. Jestem wdzięczny, iż będąc nadal w granicach Gdańska mogę odbyć naprawdę fajną wyprawę do miejsca, które spokojnie może robić na świetną atrakcję turystyczną Polskiego wybrzeża. Tak też traktuję całą Wyspę Sobieszewską, bo będąc w jakimś miejskim zaciszu zawsze odgłosy miasta się przedostają a tutaj… nic nie słychać prócz natury.

A natura uczy, uczy tego, że w tym głośnym świecie, gdzie każdy pragnie być ciągle bardziej widoczny i hałaśliwy najważniejsze jest to, co możemy sobie wyszeptać.
Mój ulubiony widoczek. 
Wszystko co najważniejsze można sobie wyszeptać…

 

Wielka sprawa!

Zszedłem z powrotem nad Przekop Wisły i nadal z jego nurtem szedłem do ujścia królowej Polskich rzek. Właśnie, dlaczego to miejsce jest ważne? Przekop Wisły, jak sama nazwa wskazuje, oznacza, że to czynnik ludzki pokierował naturą. W latach 1891-1895 przekopano długie na 7 km i szerokie na średnio 300 metrów nowe koryto dla Wisły. Co ciekawe, już za dwa dni 121 rocznica otwarcia drogi dla pierwszych Wiślanych strug (tekst pisany 29 marca 2016). Ponad sto lat temu zrobiono coś tak ogromnego! Wielka sprawa. Do tego trzeba zdać sobie sprawę, że Wisła, największa rzeka w naszym kraju uchodzi do morza właśnie w Gdańsku, są nawet trzy ujścia, ale o tym innym razem.

Przekop Wisły – wielka sprawa.

 

Potrzeba doświadczania i uczuć wyższego rzędu

Doszedłem do niedawno zbudowanej kierownicy zachodniej, ale niestety nie można się nią poruszać. Dalej szedłem więc zgodnie z drogowskazem, gdyż byłem już w rezerwacie przyrody “Mewia Łacha”. Przeczytałem, że 200 metrów stąd jest platforma widokowa, więc od razu żwawo pokierowałem się w tę stronę, powoli odbijając od brzegu imponującej rzeki.

Między wydmami dotarłem do wspomnianej platformy, można rzec punktu kulminacyjnego całej wyprawy. Przede mną rozpostarł się niesamowity, wręcz pustynny widok – wydmy, plaża, łachy piachu na wodzie, oczywiście uchodząca do morza Wisła. W wodę wbija się łacha piachu, dalej cudnie wyglądają plaże Sobieszewa i zaraz za nimi lasy. Na jednej z łach, zobaczyłem najprawdopodobniej stado fok, lecz nie jestem do końca pewien czy to rzeczywiście były te zwierzaki. Zupełna cisza, brak jakiegokolwiek odgłosu miasta, rześki wiatr i te krajobrazy… A byłem nadal w Gdańsku. Szczerze powiem, że to jedno z piękniejszym miejsc w jakich byłem, nie tylko w naszym mieście.

Ogromna przestrzeń, natura, dały mi do myślenia, że mogę oglądać zdjęcia różnych miejsc, mogę nawet powiedzieć czy mi się podoba, ale to tyle. Potrzeba uczuć wyższego rzędu jest w każdym człowieku, aby ich doznawać trzeba doświadczać. Być między tym wszystkim na serio w rzeczywistości, spojrzeć daleko przed siebie, usłyszeć odgłosy natury, poczuć zapach i czekać na to, aż to miejsce dotknie naszej duszy i serca.

Co za przestrzeń ! 🙂

 

Kilka (ważnych) słów na koniec

Serdecznie polecam spacer w stronę ujścia Wisły. Niespotykany nigdzie indziej spokój i cudowne krajobrazy koją duszę, dotykają najgłębszych emocji. Powtórzę się, natura uczy w tym głośnym świecie, że to co najważniejsze można sobie wyszeptać.

Zaglądajcie na stronę 7 zdjęć z Gdańska (klik) na facebook’u.

Odkrywajcie, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć!

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Dodaj komentarz

O Mnie

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Najnowsze wpisy

Archiwa