Siedem zdjęć z Gdańska – przemyślenia i refleksje. Odsłona trzydziesta.

S
Cześć przyjaciele!

Mam przyjemność przedstawić Wam kolejną, już trzydziestą odsłonę „przemyśleń i refleksji”.

Dzisiaj pragnę zwrócić uwagę na ciekawy mechanizm, który towarzyszy każdemu, kto zgłębia daną dziedzinę życia. Ponad dwa lata temu założyłem bloga, nie wiedząc wówczas jak to wszystko się rozwinie. Patrząc na to z zewnątrz, zwyczajnie się obawiałem. Jednakże wchodząc głębiej w pisanie tekstów, zaczęły się pojawiać nowe pomysły. Nowe pomysły napędzały kolejne i kolejne. Zagłębiając się w temacie odkryłem, że Gdańsk to niekończący się zasób.

A jakim zasobem dysponuje siedem miejsc ze zdjęć? Zapraszam dalej.

1. Zaczynamy na plaży. Na Stogach. Szeroka, piaszczysta, długa. Miejsce pod wydmami z widokiem na morze jest wymarzone do „miejskiej medytacji”. A o samej medytacji napisałem Wam więcej w osobnym wpisie -> Medytacja sposobem na poznawanie miasta 😉

2. Ulica Kwietna w Oliwie jest jedną z bardziej klimatycznych. Łączy tętniący życiem rdzeń dzielnicy z jej zieloną, intymną częścią w Dolinie Radości. Łatwo przejść z klimatu iście miejskiego, do oazy spokoju i wytchnienia.

3. Nowych, wysokich bloków powstaje w Gdańsku na pęczki. Jednego razu pasują do otoczenia, innego mniej. Dla przykładu widoczne na zdjęciu bloki osiedla Central Park wyrosły na osi ul. Bulońskiej, nadając jej bardziej miejskiego charakteru. Za to tej samej wysokości bloki przy Wałowej pasują jak pięść do nosa. Wszystko zależy od tego w jakim otoczeniu stawiamy owe wieże.

4. Wchodząc na ul. Długą, czuję jak przenoszę się w zupełnie inny klimat. Jeśli ktoś zapyta mnie czy warto było odbudować Główne Miasto, przypominam sobie ten moment, moment przejścia przez Złotą Bramę i odpowiadam – było warto!

5. Grobla III i nowy chodnik wyłożony granitowymi płytami. Ciesze się z powolnego, ale jednak progresu miejskiej przestrzeni w Śródmieściu Gdańska. Od lat obserwuje inne miasta, gdzie tego typu chodniki są normą, czekając aż Gdańsk ruszy z miejsca. No i ruszył. Oby tak dalej, to za kilka lat odbiór ulic w mieście nam się zmieni.

6. Diabelski młyn stoi od niedawna na Targu Węglowym. Powoli przyzwyczajam się do widoku tak wielkiego obiektu między jakby nie było gęstą zabudową. Niedługo przejadę się kołem a wrażeniami i zdjęciami podzielę się z Wami na facebook’u. Dlatego jeśli ktoś nie polajkował mojej strony, może to nadrobić, warto 😉

7. Odwieczny przedmiot sporu – zachować, czy burzyć? Z jednej strony, aby zachować choć w części ciągłość w architekturze, warto kamienice uratować. Z drugiej odezwą się głosy, iż owy budynek tylko niszczeje i przeszkadza w powstawaniu czegoś nowego. Jak pogodzić sprzeczne, jak by się wydawało, interesy? Uważam, że zabudowa, która jakimś cudem się ostała, winna być zachowana. Czyś nie można sprzedać (nie pisze o tej konkretnej, nie wiem kto jest właścicielem) działki wraz z niszczejącymi kamienicami? Pozwolić na zabudowę z zastrzeżeniem, iż w pierwszej kolejności firma X wyremontuje kamienice będące świadectwem czasów minionych? To tylko taka moja fantazja, ale kto wie, może do zrobienia 😉

Kilka (ważnych) słów na koniec
Dzięki każdemu za poświęcenie kilku minut na moim blogu 🙂 Odwiedzajcie mnie na facebook’u, gdzie każdego dnia dodaje zdjęcia i teksty będące wynikiem kontaktu z Gdańskiem.
Odkrywajcie, pokazujcie innym i cieszcie się tym ! Pozdrawiam, Cześć! 🙂

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Dodaj komentarz

O Mnie

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Najnowsze wpisy

Archiwa