Jak podnieść jakość relacji z miastem?

J

Cześć moi gdańscy (i nie tylko) przyjaciele! 

Zastanawialiście się kiedyś nad tym, skąd brać inspiracje? Gdzie się inspirować? Co robić, by się nie nudzić? Jak wciąż być głodnym życia? Skąd czerpać pomysły? Jak spędzać wolny czas? Ja już wiem… i dziele się tym z Wami 🙂 



Zapraszam ze mną! 🙂

Medytacja sposobem na wyłapywanie smaczków z życia.

Opisze dzisiaj, w jaki sposób sam czerpię energie i inspiracje. Skąd? Niezmiennie od Gdańska. Inspiracja to coś, czego dookoła jest mnóstwo. Niestety pęd życia, nie daje dostępu do zachłyśnięcia się konkretnym miejscem, zmianą miejskiego krajobrazu lub tym, że ktoś komuś pomógł na ulicy. 

Wszystko dzieje się tak prędko, iż „nie mamy czasu” na łapanie energii z otoczenia, i koło się zamyka. Przecież gdybyśmy mogli sobie pozwolić, poświęcić 30 min czasu dziennie, na coś nowego, zaburzyłoby to nasz cały harmonogram. Z początku, być może tak, ale to jak później jakość Waszego życia wzrośnie… możecie się przekonać. 

Co kryje się za 30 minutami? Miejska medytacja. Brzmi zagadkowo? Właśnie tak ma brzmieć, ponieważ sam na to wpadłem, więc bardzo możliwe, że wcześniej o tym nie słyszeliście. Choć zapewne gdzieś tam są ludzie, którzy to praktykują. Pomysł zrodził się oczywiście z potrzeby – kocham obcować z miastem, do tego każdego dnia staram się medytować. Pomyślałem, iż dlaczego nie miałbym tego robić razem? Medytować w miejskiej przestrzeni. 

Jak medytuje?

Na początek wyjaśnię, co kryje się za słowem „medytacja”, w tym jak ja to rozumiem. W zależności od miejsca zamykam oczy, zwalniam dość znacznie oddech, staram się specjalnie nie ruszać, nie myśleć, a jeśli już to o czarnym obrazie, który wówczas widzę. 

No właśnie, oczy zamykam tylko wówczas, gdy znajduje się w miejscu naszpikowanym bodźcami, jak Długi Targ lub Park Oliwski bądź takim, w którym jestem po raz pierwszy. Kiedy oczu nie zamykam? W miejscach, gdzie nie ma wielu bodźców dla mózgu. Np plaża w Sobieszewie. Mamy piasek i dalej wodę, nic więcej, co mogłoby rozpraszać uwagę. W przypadku plaży staram się oddychać razem z wodą – gdy fala się cofa biorę wdech, gdy wypływa w moją stronę, robię wydech. Gdy jestem w domu, wyobrażam sobie plaże i fale.

Jakie są efekty?

Oczywiście różne głosy i myśli się pojawiają, wówczas staram się ich nie oceniać, nie są dla mnie ani na „TAK” ani na „NIE”, po prostu SĄ. Powiem Wam, że odkąd medytuje, potrafię jeszcze bardziej żyć tu i teraz. Kiedy coś robię, wczuć się tak mocno, że nic innego w tym momencie, nie ma dla mnie znaczenia. Nawet jeśli przyjdzie myśl, potrafię ją szybko oddalić. 

Po około miesiącu miejskiej medytacji, życie zwalnia, czujesz, że płyniesz wraz z miastem. W zależności od miejsca w którym jesteś, zauważasz, co właśnie przeżywasz. Nawet w momencie gdy się spieszę, rejestruje, że ktoś podał komuś rękę przy wysiadaniu z autobusu, kierowca ustąpił rowerzyście lub to, że piękna dziewczyna się uśmiechnęła, bądź ktoś życzył komuś zdrowia. Takich małych „inspiratorów”, mamy każdego dnia dziesiątki – miejska medytacja pozwoli Wam je zauważyć a co najważniejsze, wziąć prosto do serducha. 

Powyżej opisałem Wam jak czerpać inspiracje i energię w dniu codziennym. Możecie to robić wracając z pracy, szkoły, idąc do sklepu lub biegając na osiedlu. Efekty przychodzą dopiero wówczas, gdy poświęcicie na to więcej czasu. 

Inspiracje Gdańska.

Wygospodarujcie jeden dzień w tygodniu na spacer, możliwości i miejsc macie bez liku, o czym z resztą wciąż piszę na blogu i facebooku. Każde miejsce inspiruje, motywuje, skłania do refleksji. Nasze otoczenie determinuje myśli, myśli kierują zachowaniami, a to ma ogromne znaczenie w codziennym życiu. Skąd więc czerpać energie, pomysły? Co robić w czasie wolnym? Zachęcam do inspirowania się miastem i próbowania nowych, niestandardowych rzeczy. Poniżej opisze Wam na przykładzie kilku miejsc, co przeżyłem, o czym myślałem, jak byłem zainspirowany, zmotywowany czy jak się zrelaksowałem. Na co zwróciłem uwagę, co się potem zmieniło, uległo poprawie? 

Jezioro Jasień. 

Miasto jest jak zetknięcie dwóch światów. Rządzą tutaj porównania i kontrasty. Siedzę nad jeziorem, woda kołysze trzciną, obok na drzewach gwiżdżą ptaki, z drugiej strony nad tym miejscem unosi się gwar pojazdów z obwodnicy. Idąc ulicą spotkasz Pana w garniturze z aktówką a dalej Pana, który wyciąga resztki ze śmietnika. Gdzieś w tle zadbanych zabytków wyburzane są inne, przecież też cenne. Nowe budownictwo burzy stary ład. Miasto to gwar, harmider – zakupy, klaksony, pociągi, tramwaje. Z drugiej strony natura, takie miejsca jak Mewia Łacha lub lasy. Tak jak miasto kontrastowi są ludzie – albo w jedną, albo w drugą. Albo są jak środek Wrzeszcza przed Manhattanem – krzykliwi, pełni energii, kłopotliwi, głośni, lubiący poznawać ludzi albo jak Mewia Łacha – skłonni do refleksji, spokojni, opanowani, lubiący naturę. Miejsce w którym teraz jestem, pokazuje jak te dwa różne skrajne światy na siebie nachodzą. Czerpie stąd te inspirację, podaje dalej i życzę równowagi w życiu. 


Wzgórze między Kartuską a Łostowicką. 

Wchodząc pod górę zwaną życiem od czasu do czasu stań, obróć się i podziwiaj krajobraz, doceń swoją pracę nad rodziną, samorozwojem, relacjami, strefą zawodową i każdą jaka Ci przyjdzie na myśl. Spójrz jak wiele pięknego się w Twoim życiu wydarzyło, ile było trudności i przeszkód, które dałeś radę przezwyciężyć. Teraz spójrz na to gdzie jesteś, bądź wdzięczny i wspinaj się dalej. 

Popiersie Adama Mickiewicza. 

„Wołasz Boga, On często schodzi po kryjomu I puka do drzwi twoich, aleś rzadko w domu” – cytat z Mickiewicza dał mi do myślenia. Trzeba być zawsze gotowym, wciąż przygotowanym, uważnym obserwatorem, dobrym słuchaczem. Również w stosunku do Gdańska i w przypadku odkrywania miasta jest to istotne. Pomyślcie nad tym przyjaciele. 

Plaża Sobieszewo. 

Idę plażą od rezerwatu Mewia Łacha w stronę centrum Sobieszewa. Po lewej wydmy, pagórki piachu, las, po prawej Bałtyk, nad głową cudownie układają się chmury, pod nogami wypatruje bursztynów i są, choć malutkie, to cieszą. Rozglądam się, przede mną ptaszek również wybrał się na spacer, odleciał. Ogromna przestrzeń, natura i tak myślę, że mogę oglądać zdjęcia różnych miejsc, mogę nawet powiedzieć czy mi się podoba, ale to tyle. Potrzeba uczuć wyższego rzędu jest w każdym człowieku, aby ich doznawać, trzeba doświadczać. 

Być między tym wszystkim na serio, spojrzeć daleko przed siebie, usłyszeć odgłosy natury, poczuć zapach i czekać na to, aż to miejsce dotknie naszej duszy i serca. Co daje mi to miejsce? Radość dla duszy, czystą naturę, brak innych dźwięków, ogromną przestrzeń, a więc poczucie wolności, brak ograniczeń. Zdaję sobie sprawę, że Gdańsk jest naprawdę rozległy, by tutaj dotrzeć musiałem pokonać ponad 20 km. Na tę plażę nie dowożą tramwaje, trzeba się trochę wysilić, ale to daje jeszcze większą wdzięczność i szczęście, że tutaj jestem. 

Kocham to miejsce za to, że w granicach miasta mogę poczuć takie emocje, mogę zrozumieć, że w tym głośnym świecie najważniejsze jest to, co wyszeptane. Plusk wody, mały ptaszek, który szedł przede mną, oglądając się, gdy przystawałem, drobinki bursztynów – to właśnie wyszeptała mi tutejsze plaża. Jestem wdzięczny, że mieszkam w Gdańsku. 

Analogia między miastem a ludźmi.

W moim przypadku, podróżowanie po Gdańsku to swego rodzaju terapia. Od każdego miejsca biorę natchnienie, pisze o tym, a następnie przekazuję dalej. Co więcej, uczę się i czytam wiadomość zwrotną. Widzę analogię między miastem a ludźmi, często porównuje. 

Jak przeczytaliście, mam potrzebę balansu i równowagi, co uświadomiło mi i dało Jezioro Jasień, czasami potrzebuje zwolnić i zaznać przestrzeni, co dał mi spacer po plaży na Wyspie Sobieszewskiej, innym razem, inspiruje mnie cytat poety i skłania do refleksji, każdego dnia staram się osiągnąć swój szczyt możliwości. 

Jestem przekonany, że jesteśmy podobni do miast – mocno kontrastowi, potrzebujący balansu, ciekawi, mający w sobie coś „starego” (wspominamy) i „nowoczesnego” (planujemy) oraz to, co zastajemy obecnie. Czasami bałagan, czasami harmider, ale z drugiej strony piękną przestrzeń, krajobrazy i estetykę. 



Kilka (ważnych) słów na koniec.

Dziękuję za obecność i przeczytanie całego wpisu. Spróbujcie medytacji, nie tylko lepiej poczujecie miasto, ale również inne elementy życia staną się piękniejsze.

Więcej Gdańska na 7 zdjęć z Gdańska – FB, gdzie zachęcam polubić stronę i zaglądać częściej, a jeśli ten post się Wam podoba, podajcie go dalej 🙂 



Przyjaciele – odkrywajcie Gdańsk, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć! 🙂

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Dodaj komentarz

O Mnie

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Najnowsze wpisy

Archiwa