Twierdza Wisłoujście i okolice

T
Cześć Przyjaciele!

Piękna ciepła sobota 2 czerwca, dwóch „miejskich świrów” i kolejny fragment Gdańska do odkrycia – tym razem wybór padł na tereny portowe i Twierdzę Wisłoujście.

Nigdy nie wiem co dana miejska podróż przyniesie, co nas zaskoczy, gdzie się wybierzemy, gdzie powiemy stop i wrócimy do domów. Jednego zaś jestem pewien, ZAWSZE jest ciekawie i pociągająco.

Nie inaczej było tamtego dnia, kiedy razem z Łukaszem ze strony Fotografia – Łukasz Herholz spacerowaliśmy po porcie, zwiedzaliśmy Twierdzę Wisłoujście i Mewi Szaniec.

Wyprawę zaczęliśmy tydzień temu, kiedy pokazałem Wam jak dostaliśmy się nad Basen Górniczy w Gdańskim porcie. Jeśli nie widzieliście pierwszej części miejskiej podróży, zapraszam
TUTAJ

A teraz zapraszam w dalszą część wyprawy, w czasie której usiądziemy nad Wisłą, zwiedzimy Twierdzę Wisłoujście i spojrzymy z bliska na Mewi Szaniec!

Jeśli jesteście ciekawi pomysłowych kadrów, nieoczywistego Gdańska, wspaniałych widoków z wieży Twierdzy Wisłoujście, no to nie pozostaje nic innego, jak życzyć miłej lektury i oglądania zdjęć.

Chodźcie poznać trochę Gdańska!

Ulica Ku Ujściu – kanał i kontenery

Wychodząc przez bramę, trafiliśmy wprost na ul. Ku Ujściu, równolegle do której płynie Kanał Kaszubski. Spacerowaliśmy w stronę czerwonego wiaduktu, oglądając ciekawe przemysłowe krajobrazy – torowiska, kontenery, żurawie itp.

Lubię to miejsce

Wróciliśmy do punktu wyjścia, w okolicy przystanku „Ku Ujściu”, skąd maszerowaliśmy brukiem w stronę ul. De Plelo. Prosta droga prowadzi wprost do wybornego miejsca nad wodą – Nabrzeża Wisłoujście.

Lubię to miejsce, jest super do oglądania statków, wpatrywania w portowy krajobraz, rozmyślania. Jest spokojnie, my spotkaliśmy dosłownie kilka osób, które jak było widać, również „zażywały” uroków tego miejsca.

Po kilkunastu minutach odpoczynku nad samą wodą, ruszyliśmy dalej, ale!… blisko nabrzeża, ujrzeliśmy prostopadłą do niego drogę z kamieni. Wygląda na specjalnie odkrytą. Może ktoś z Was wie coś więcej na jej temat?

Zwiedzając nieodkrytą okolicę Fortu Carre

Wracając do trasy, dotarliśmy na Nabrzeże Barkowe, przy którym mieści się przystanek tramwaju wodnego „Twierdza Wisłoujście”. Przeszliśmy drewnianym mostem zwodzonym i tak stanęliśmy przed wejściem na Fort Carre. Nim jednak weszliśmy do środka, zwiedziliśmy okoliczne bastiony oraz zajrzeliśmy do klimatycznej przystani jachtowej. Ceglane fortyfikacje z XIX wieku (tak mówią daty nad wejściem) są podobne do tych na Forcie Góry Gradowej, tyle tylko, że mocno zaniedbane, ale myślę, że za jakiś czas i tam dotrze życie.

Twierdza Wisłoujście – zwiedzanie

Zwiedzanie Twierdzy Wisłoujście, odbywa się z przewodnikiem i mieliśmy trochę szczęścia, gdyż trafiliśmy na ostatnią wycieczkę tego dnia. Przewodnik zarysował ogólną historię twierdzy jak i okolicy, mówiąc chociażby o tym, że nazwa tego miejsca nie jest przypadkowa. Bowiem kiedy budowano szaniec, ujście Wisły było tuż obok, dopiero z biegiem lat się „odsunęło”.

Na początku weszliśmy do koszar, gdzie mieszkało 100-200 żołnierzy, nawet do 10 osób w jednym pomieszczeniu. Na środku Fortu Carre stoi wieża, której najstarsze dolne części pochodzą z 1482 roku, kiedy była budowana. Dokoła niej mamy domki oficerskie, zamieszkiwane niegdyś przez… oficerów. Wchodząc schodami pod wieżę, warto zwrócić uwagę na ciekawe przedstawienie Gdańskiego herbu.

Kiedy zwiedzałem twierdzę dobrych kilka lat temu, przewodnik od razu prowadził zwiedzających na wieżę, co się trochę zmieniło. Zaadaptowano na salę muzealną jedno z wnętrz, gdzie można obejrzeć zachowany, piękny kominek, a poza tym całą masę rzeczy wydobytych podczas prac archeologicznych na terenie twierdzy – od kieliszków i talerzy, po kafle z nawet XVII wieku.

No i nadszedł czas na to, co tygryski lubią najbardziej – widoki!

Wieża, która na samym początku służyła jako latarnia morska (najstarsza na Polskim wybrzeżu), mierzy 22,5 metra. Gdy tylko weszliśmy na górę, zacząłem zgłębiać krajobraz (szkoda, że trwało to tak krótko!).

I tak patrząc w stronę półwyspu Westerplatte, widać Martwą Wisłę, cumujący przy Nabrzeżu Obrońców Westerplatte prom, zaś dalej morze a nawet półwysep Helski. Kierując wzrok w prawo, mamy u dołu przystań Polskiego Klubu Morskiego, wieże Kapitanatu Portu Północnego i oczywiście Bałtyk. Świetnie prezentuje się zielony teren dawnego „Szańca Zachodniego” z widocznymi dalej wieżą Kościoła Św. Jadwigi Śląskiej, pomnikiem Obrońców Wybrzeża, promem pasażerskim, mierzącym 228 metrów „Viking Sky” pod banderą Norwegii i wybrzeżem w stronę Gdyni.

Z kolei z drugiej strony, ciekawie prezentuje się niemal w całości zielona połać przechodząca w morenowe wzgórza w Oliwie i wyrastający ponad resztę zabudowy wieżowiec Olivia Sky. Inne połączenia to zieleń plus stadion, elewatory zbożowe plus wieżowce osiedla „Central Park” na Pieckach-Migowie (Morena), oraz zaskakujące – zieleń plus żurawie portowe i wieża Bazyliki Mariackiej.

 

Niewątpliwie ta niezbyt wysoka wieża otwiera mnóstwo nowego, świeżego spojrzenia na Gdańsk.

Pod i na bastionie „Furta Wodna”

Wróciliśmy na dół, aby wejść do Bastionu „Furta Wodna”. Świetna rzecz, móc obejrzeć to od środka, wyjrzeć przez otwory i popatrzeć wzdłuż murów nad wodą, dotknąć armat (co prawda replik, ale jednak ;p) no i wczuć w ten odmienny od codziennego klimat.

Na koniec przewodnik zaprowadził nas na górę bastionu, w którego wnętrzu przed momentem byliśmy i tam skończyliśmy zwiedzanie. Jeśli ktoś jeszcze nie był w Twierdzy Wisłoujście, warto nadrabiać! Ja niewątpliwie jeszcze tam wrócę, gdyż póki co tylko część miejsc jest dostępna, trzeba czekać na kolejne remonty.

Proste pragnienia, proste środki

Wróciliśmy w okolice zwodzonego mostu, lecz nim przeszliśmy dalej, skręciliśmy w prawo, gdzie na kilka minut spoczęliśmy na ławeczce z ślicznym widokiem na wodę, przystanek tramwaju wodnego „Twierdza „Wisłoujście” oraz wspominane już wcześniej elewatory przy Nabrzeżu Zbożowym. Lubię taki klimat miejsca, kiedy ludzie sami działają (ławeczka sklecona z kilku desek), korzystają z widoków, i choć to wygląda niepozornie, może nawet śmiesznie, jest wynikiem pragnienia mieszkańców do lepszej codzienności. A z takim widokiem, codzienność jest łatwiejsza.

 

Mewi Szaniec z bliska

Mając sporo czasu do kolejnego autobusu, postanowiliśmy udać się w stronę Westerplatte i obejrzeć Mewi Szaniec. Szczerze mówiąc nie miałem pojęcia, że Nabrzeże Mew jest aktualnie w remoncie, a dojście do szańca zablokowane, my jednak sobie poradziliśmy i dotarliśmy nad wodę. Zdjęcie z zdekompletowanym napisem „Mowenschanze” było ostatnim jakie wykonałem tego dnia. Po tym udaliśmy się na autobus i pełni radości wróciliśmy do domów.

Kilka (ważnych) słów na koniec

Te zaledwie 8 km i dość niewielki obszar, okazał się być bramą do innego Gdańskiego świata.

Port skrywa przed nami wiele ciekawych miejsc, które z choć niewielkim stopniu zdołaliśmy odkryć, Nabrzeże Wisłoujście daje wypocząć, Twierdza Wisłoujście to z kolei zabytek wysokiej klasy, który TRZEBA zobaczyć.

Wierzę, że miejska podróż o której właśnie przeczytaliście, poszerzyła Waszą panoramę myślenia o Gdańsku. I właśnie o to chodzi, na tym mi zależy.

W tym celu zapraszam do polubienia mojej strony 7 zdjęć z Gdańska (klik) na facebook’u oraz dalszego śledzenia bloga.

Odkrywajcie Gdańsk, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć!

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Dodaj komentarz

O Mnie

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Najnowsze wpisy

Archiwa