Siedem Gdańskich widoków, które złapały mnie za serce

S
Cześć Przyjaciele!

Witam Was serdecznie w siedemdziesiątej pierwszej odsłonie „miejskich inspiracji”. W tym cyklu wpisów, wybieram siedem zdjęć z różnych miejsc w Gdańsku, dodając do nich swoje spostrzeżenia odnośnie naszego kontaktu z miastem.

Tytułem (jakże ważnego) wstępu

Mija niemal 10 lat, odkąd zacząłem interesować się tym co mam u siebie w mieście, cztery lata temu założyłem bloga, od niemal trzech lat stronę na facebook’u. Ostatnie kilka lat intensywnie zwiedzałem Gdańsk, wyruszając w ponad 50 „miejskich podróży”, czyli spacerów zupełnie niestandardowymi miejscami, w czasie których odkrywam miejsca i widoki, a nade wszystko zaspokajam głód wypraw.

I wiecie co?

Niezmiennym pozostaje fakt, iż Gdańsk wciąż mnie fascynuje.

Coraz mniej jest tych „białych plam” na mapie miasta, tych miejsc gdzie nadal mnie nie było, jednocześnie poznałem tonę perspektyw, o których nigdy wcześniej bym nie pomyślał. Fascynują mnie miejsca, które dobrze, wręcz doskonale znam, jak chociażby widok nad Motławą z Ołowianki lub ul. Mariacka, te które poznałem nie tak dawno oraz wszystkie te miejscówki, które wciąż na mnie czekają.

To wyjątkowe uczucie, którym darzę miasto, staram się przekładać na ludzi, których spotykam. Nie przykładam miasta jak kalki do każdego z osobna, jednak to MY, jego mieszkańcy, tworzyliśmy, tworzymy i będziemy tworzyć to miasto.

Coś co wyrosło z ludzi, jest trochę jak Ci ludzie. Niedoskonałe, różnorodne, ciekawe, piękne.

Niżej zobaczycie siedem ujęć miejsc, które z różnych powodów złapały mnie za serce. Zrobiłem te zdjęcia w ciągu ostatnich czterech lat.

Miłego oglądania!

1. Zaczynamy od miejsca, które odwiedzam (no, staram się mocno) choćby raz w tygodniu. Muszę przyznać, że jestem od tego widoku, jak i wszystkich na całej mojej trasie, mocno uzależniony. Oglądałem w tym roku śliczne uliczki Kotoru, cieszyłem perspektywami stromych ulic Dubrownika, karmiłem oczy wielkomiejskimi ulicami Mediolanu, radowałem klimatem malowniczych ulic Porto. Mimo, że wszędzie było cudownie, z każdym powrotem Gdańsk podoba mi się tak samo, albo i jeszcze bardziej.

2. Tę perspektywę odkryłem w czerwcu tego roku w czasie jednej z miejskich podróży z Łukaszem. Pamiętam, jak mówiliśmy sobie, że czasami trzeba się zatrzymać i popatrzeć, aby dostrzec lub w ogóle zobaczyć coś ciekawego. Do tamtej pory przejeżdżałem wiaduktem między Brzeźnem a Nowym Portem rowerem lub tramwajem wiele razy, ale nie dostrzegłem chociażby bloków na Suchaninie. Więcej zdjęć i cała „miejska podróż” o której napisałem apropo tego zdjęcia już niedługo.

3. W poprzednich latach „miejskie podróże” zaczynałem od maja, no ewentualnie kwietnia, a w tym roku, dzięki kompanowi wypraw, Łukaszowi, już w styczniu ogarnialiśmy ciekawe Gdańskie obszary. Miejsca ze zdjęcia musicie szukać na mapie między Mostową i Sandomierską a torami kolejowymi. Niby nic takiego, łaziliśmy między krzakami, eksplorowaliśmy teren i myśląc, że nic specjalnego nas nie spotka, zobaczyliśmy to, co i Wy niżej widzicie. Wystarczyło, aby uznać miejsce za ciekawe.

4. Wiele spokoju i łagodnych krajobrazów, dały mi spacery wzgórzami na południe od Parku Oruńskiego, aż do Św. Wojciecha. Niesamowity teren, który odwiedzałem w ramach przeróżnych „miejskich podróży”. Kiedyś przeczytałem, że idealne miasto to takie, które ma pożenione w sobie i miasto, i wieś. Nawet jeśli autor miał na myśli inną formę połączenia miasta i wsi (mógł pisać o „miastach ogrodach”), uważam, że i takie miejsca są w mieście ważne. Ładują nasze naturalne baterie.

5. Widoków poznałem w ostatnich latach całą masę. Nim zaczęto odsłaniać perspektywy ze wzgórz w ramach programu „spojrzenie na Gdańsk”, u siebie na blogu pokazałem kilkadziesiąt różnych mniej lub bardziej ciekawych krajobrazów miasta. Ten poniżej odkryłem w zeszłym roku, kiedy to spacerowałem w okolicy ul. Królewskie Wzgórze. Relacje z „miejskiej podróży” macie TUTAJ.

6. Miejsce, które odwiedziłem po raz pierwszy trzy lata temu i od tamtej pory byłem tam kilka razy. Wzgórze nad ul. Człuchowską daje spojrzeć na całą okolicę – Zakoniczyn, Łostowice, Ujeścisko – a widoki zdają się być wyjątkowo malownicze.

7. Jakby widoków było mało, trzymajcie Dolinę Potoku Oruńskiego, widzianą od strony Oruni Górnej. Odkryłem to miejsce w czasie „miejskiej podróży” w 2015 roku i co ciekawe, drugi raz mnie tam nie było. Aczkolwiek pamiętam, jak bardzo spodobało mi się to miejsce i widok, zatem niewątpliwie tam wrócę z nowym aparatem i postaram pokazać jeszcze lepiej ukształtowanie tego fragmentu miasta.

Kilka (ważnych) słów na koniec

Dziękuję Wam z całego serducha za odwiedziny na blogu oraz dotrwanie do końca wpisu. Mam nadzieję, że spodobały się Wam miejsca, które pokazałem, no i wpadniecie w czwartek, na kolejny tekst 🙂

Zapraszam serdecznie na facebook’a -> 7 zdjęć z Gdańska (klik), gdzie zamieszczam zdjęcia ciekawych miejsc, filmy (w tym hyperlapse, które tak lubicie) oraz moje spostrzeżenia odnośnie miasta i życia w nim.

Odkrywajcie Gdańsk, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć!

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Dodaj komentarz

O Mnie

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Najnowsze wpisy

Archiwa