Pojechaliśmy na koniec Gdańska (tona świetnych krajobrazów)

P
Cześć Przyjaciele!

W piątkowe popołudnie, wraz z Martą prowadzącą o TEGO (klik) bloga i Michałem, wybraliśmy się na koniec Gdańska.

Odkryliśmy super miejsce nad Przekopem Wisły, przeszliśmy po raz pierwszy dwiema ulicami i cieszyliśmy przepięknym zachodem słońca.

Jeśli chcecie przebyć z nami tę wędrówkę (a warto!), zapraszam do dalszej części tekstu 😉

Spod Dworca Głównego na koniec Gdańska

We trójkę spotkaliśmy się przed Dworcem Głównym i po chwili wsiedliśmy w autobus linii 212. Wysiedliśmy przystanek przed pętlą, zaraz obok śluzy i właśnie tutaj zaczęliśmy naszą “miejską podróż”.

Śluza w Przegalinie

“Północną”, zabytkową część Śluzy, oddano do użytku w 1895 roku, podeszliśmy na punkt widokowy, skąd mamy oś widokową wzdłuż śluzy z kutrami, aż po Martwą Wisłę. Nieco na południe, nad czynną śluzą zbudowaną w latach 1975-1982, od 2012 roku jest nowy Most Zwodzony.

Idąc w jego stronę, przeszliśmy przez ulicę, spoglądając na port dla lodołamaczy. Swoją drogą kierowcy mają tutaj ciekawe widoki. Już mieliśmy wchodzić na most, jednak ciekawość zwyciężyła i tuż przed przeprawą, odbiliśmy w ścieżkę na wschód…

Gdzie poprowadziła nas moja ciekawość?

Na początku betonowa ścieżka prowadzi na wale między portem dla lodołamaczy i użytkowaną śluzą, dalej przechodzi w leśną drogę. Po stronie śluzy, w wodę wychodzą metalowe pomosty, trudno było odmówić sobie wejścia na choćby sam początek. Dalsza droga wiedzie przez las, do rozwidlenia ścieżek, gdzie skręciłem w lewo (moi towarzysze zostali w tyle, ale co ciekawe, skręcili tak jak i ja w lewo, to się nazywa zgodność umysłów “miejskich świrów”).

Jeszcze moment i wyszedłem na niewielką polankę nad Przekopem Wisły…

Majestatyczny błękit królowej Polskich rzek, wraz z piękną zielenią pod obu jej stronach to ukojenie dla oczu. Jeszcze nie tak dawno staliśmy na przystanku między mnóstwem ludzi, obok setek przejeżdżających samochodów, by godzinę później być w tak spokojnym, odosobnionym miejscu.

Tę miejscówkę nad Przekopem Wisły, odkryliśmy właśnie tego dnia, nikt z nas wcześniej tutaj nie był, a musicie wiedzieć, iż każdy z naszej trójki ponad przeciętnie interesuje się miastem.

Wniosek jest taki, że Gdańsk może zaskoczyć każdego.
Kolejne miejsce, gdzie trafiłem po raz pierwszy (i nie tylko ja!)

Na dowód tego, jak bardzo interesujemy się Gdańskiem i nie tylko, mogę napisać, że Michał, którego poznałem właśnie tego dnia, rzucał datami i nazwami mijanych miejsc (i nie tylko) tak, że encyklopedia wzięłaby się zawstydziła i zapadła pod ziemię. Wspominam o Michale, gdyż po miejscu, które odkryliśmy z mojej ciekawości, ruszyliśmy tam, gdzie chciał dotrzeć właśnie Michał.

Za mostem zwodzonym, bieg zaczyna ul. Akwenowa i jak wiedziałem, że będzie to kolejne miejsce, gdzie stanę po raz pierwszy, tak również Marta (dokładnie, ta sama Marta, która przeszła wszystkie ulice w Gdańsku) na tę ulicę do tego momentu nie trafiła. Jak mówił Michał, jest to lądowa część Przegaliny, również należąca do Gdańska.

Piękne, sielskie krajobrazy…

Akwenowa robi wrażenie szpalerem dorodnych drzew, które poza małymi wyjątkami, rosną w równych od siebie odstępach. Dotarliśmy do ul. Urwistej, skąd z daleka oglądaliśmy przystań w Błotniku. Patrząc teraz na mapę (o TUTAJ), widzę, że granice Gdańska są dalej na południe i na pewno tam dotrę w ramach jednej z zaplanowanych rowerowych wycieczek na Wyspę Sobieszewską.

Wracając na wyspę, uchwyciłem kilka miłych dla oka kadrów. Pola, drzewa, chmury, oświetlone mocno popołudniowym słońcem, tworzyły anielskie pejzaże. Całkiem blisko mostu złapałem stary, murowano-drewniany dom z zielenią obok i chmurami na niebie. Coś pięknego.

Przegalińską w stronę zachodzącego słońca…

Kolejna, długa część naszej wędrówki, przebiegała ul. Przegalińską. Trafiliśmy na chyba najlepszą porę, zachodzące słońce. Wraz z chmurami, słońce stworzyło świetne tło dla ulicy i Martwej Wisły.

Jeśli miałbym poradzić komuś, gdzie powinien iść, aby uspokoić skołatane nerwy, to byłaby to ul. Przegalińska.

O każdej porze roku i dnia.
Chociaż nie powiem, iść w stronę zachodzącego słońca, to jak odkryć trochę magii w swoim życiu.

Jeszcze bardziej magicznie zrobiło się niecałą godzinkę później, gdy słońce zaszło za horyzont, a niebo stało się pomarańczowo-czerwone.

Zmierzając na autobus

Powoli się ściemniało, a my po 5,5 km spaceru Przegalińską, dotarliśmy do ul. 100-lecia Związku Harcerstwa Polskiego. To nowa, mająca jedynie roczek ulica, zbudowana na potrzeby Zlotu ZHP. Przeszliśmy nią całą, aż do Turystycznej, gdzie złapaliśmy autobus do centrum Gdańska.

Dodatkowo trzymajcie filmik złożony przez telefon właśnie z tej wspaniałej “miejskiej podróży” na koniec Gdańska 😉

Kilka (ważnych) słów na koniec

Odnoszę wrażenie, że wiele osób aby odpocząć, ucieka wieleset kilometrów od miasta. A ja, żeby odpocząć, jadę na Wyspę Sobieszewską.

Dzisiejsza “miejska podróż” dała potrójne spojrzenie na mijane miejsca. Dzięki Marcie mamy wiele zdjęć z nami, Michał zasypał nas informacjami, że do teraz się spod nich wygrzebuje, no i chyba moja ciekawość coś przyniosła 😉

Jestem zadowolony z odwiedzenia kolejnego fragmentu Gdańska, którego nie do końca znałem i już wiem, że tam wrócę. Po więcej.

Nasza wędrówka zamknęła się w 13 km i ponad 120 zdjęciach.

Chętni na więcej Gdańska? Zdjęcia nietuzinkowych miejsc, ciekawe filmiki, miejskie przemyślenia – to wszystko znajdziecie na fanpage’u 7 zdjęć z Gdańska (klik), do którego lajkowania zachęcam. Myślę, że warto 😉

Nie zapomnijcie zajrzeć również na fanpage (klik) do Marty! Dziewczyna zasługuje na “lajka” 🙂

Odkrywajcie Gdańsk, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć!

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Jeden komentarz

Pozostaw odpowiedź Gdzie podróżników trzech… – Palcem po mapie, stopą po ziemi Anuluj odpowiedź

O Mnie

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Najnowsze wpisy

Archiwa