Ulice Piwna i Chlebnicka Cz. 2

U

       Witam serdecznie, jak się rzekło, dzisiaj kontynuuje tekst oparty na wykładzie Andrzeja Januszajtisa w Ratuszu Staromiejskim na temat ulic – Piwnej i Chlebnickiej. 




       W książce „Gdańsk. Przewodnik”, notabene autorstwa Andrzeja Januszajtisa, znalazłem takie słowa: „Położona w sąsiedztwie Długiego Targu ulica była niegdyś bardzo ekskluzywna. Mieszkali tu ludzie należący do śmietanki towarzyskiej miasta – burmistrzowie, rajcy, bogaci kupcy.” Będąc na Chlebnickiej, trudno się z tymi słowami nie zgodzić. 


       Początek owej ulicy nazywany był od XV wieku Targiem na środki spożywcze a następnie Targiem Wąchanym (Schnuffelmarkt). Druga z brzegu kamieniczka z 1570 roku posiada zachowana fasadę, niestety poza szczytem. To dom ekonomistów, na którego portalu można przeczytać taką oto sentencje – „W czymkolwiek człek i czasu ząb naruszył tego domu zrąb, na przekór wojnie, w miarę sił, sprawiono, by znów piękny był”. Widoczna data „1941” informuje o ostatnim remoncie, przy czym był to ostatni remont w Gdańsku przed zagładą miasta w 1945 roku. Przy kolejnym slajdzie fotografia pięknie pokazała widok w stronę Bazyliki Mariackiej. Pan Profesor zwrócił uwagę na fakt do tej pory nie odbudowanych szczytów od tej strony. 


       Kawałek za tylna fasada Dworu Artusa, przy której stała neogotycka studzienka mamy dwuszczytową kamienice. Zbudował ją w 1594 roku wspaniały architekt dawnego Gdańska – Antoni van Obberghen. Błędnie myśli się, iż to tutaj była Szkoła Mariacka, która w rzeczywistości miała miejsce przy ulicy Podkramarskiej 4 – podkreślił Andrzej Januszajtis. 


       Od nr 11 zaczyna się nieprawdopodobne zestawienie domów tworzące kawałek bogatego, dawnego Gdańska. Do tego ja sam kocham takie pierzeje. Nr 11 to niderlandzka fasada z nadal nie odtworzonym, pięknym wnętrzem. Dalej mamy pod nr 14 kamienice o niezwyklej historii. Jest to najpiękniejsza gotycka fasada w Gdańsku z początku XVI wieku. Dom należał do rodziny Schlieffów. Przetrwał do 1823 roku, kiedy to groził zawaleniem. Namówiono wówczas króla Pruskiego – Fryderyka Wilhelma III – aby kupił ową fasadę. W kawałkach, droga wodna przetransportowano ja do Poczdamu na Wyspę Pawia, gdzie weszła w skład budowanego przez Schinkla Domu Kawalerskiego. W miejscu rozebranej kamienicy powstała inna – XIX-wieczna. 
Po wojnie powrócono do dawnej, gotyckiej fasady. Przed kamieniczka jest rokokowe przedproże przedstawiające 4 pory roku. 


       Nr 15 to autentyczna fasada z 1644 roku a tuz obok mamy swoisty drapacz chmur – Dom Angielski. Zbudowano go w latach 1568-1570 przez Hansa Kramera dla kupca Dirka Liliego. Budowniczy wykorzystał chyba projekt Lwiego Zamku (który również zbudował) i go podwoił. Mamy zdwojona liczbę okien, zdwojone pilastry a całość wieńczą dwa skrzyżowane dachy z wieżyczką. Obecnie można zauważyć u dołu ciemniejsza część, która jest autentyczna – zaznaczył prelegent. 


       Północna pierzeja, pod nr 19 mamy oryginalny portal. Pod nr 29 jest „Dom pod Bachusem”, Pan profesor zacytował piękne słowa znajdujące się na tablicy zdobiącej portal – „Nikogo się nie lękaj, nikogo nie obrażaj”. Pod nr 36 stoi niderlandzka kamieniczka z początku XVII wieku z autentycznym portalem oraz figura Neptuna na szczycie. Neptun nie posiada trójzębu – zaznaczył Pan Januszajtis. Dolna część ulicy z widokiem na Bramę Chlebnicką jest bardzo charakterystyczna, tutaj zawiera się dusza Gdańska. Te słowa napełniły mnie przekonaniem, iż Gdańskie ulice są wyjątkowe, Chlebnicka w szczególności.  



Dom Angielski jak widać u dołu fasadę ma ciemniejszą – to właśnie oryginalna jej część.



























Tylna fasada Dworu Artusa oraz budynek autorstwa Antoniego van Obberghena z 1594 roku.




























































Szukając nieco innego widoku wszedłem na schody przedproża 😉 Po lewej stronie widać gotycką fasadę z bujną historią 😉



























Kamieniczka z Neptunem na szczycie 😉



































































Dolna część ulicy Chlebnickiej – tutaj zawiera się dusza Gdańska.































„Drapacz Chmur” sąsiaduje z dużo niższą kamieniczką. Różnorodność jest piękna.































































I na koniec kawałek północnej pierzei. Są i w Toruniu podobne kamieniczki, ale jak to powiedział Pan Profesor – „Te Gdańskie są wyższe, jakby bardziej eleganckie”. Mamy prawdziwy skarb.
























































Jestem zadowolony z wykładu i dumny z faktu, iż są w Gdańsku tak cudowne ulice, do których innym miastom ciężko równać. Jestem również szczęśliwy, ze mamy w Gdańsku tak wspaniałego człowieka, jak Pan Januszajtis, dzięki któremu wiele osób może bardziej poznać Gdańsk. Wówczas cały czas się rozwijając, każdy kolejny spacer jest cudowniejszy, pełniejszy i bardziej świadomy. 


Odkrywajcie, pokazujcie innym i cieszcie się tym ! 🙂 Pozdrawiam, Cześć ! 🙂

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Dodaj komentarz

O Mnie

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Najnowsze wpisy

Archiwa