Gdańsku, wciąż nie przestajesz mnie zaskakiwać!

G
Cześć Przyjaciele!

Kocham takie dni jak dzisiejszy, jadę rowerem i mam w zamiarze zobaczyć dwa/trzy miejsca, a wyszło z tego… Dużo więcej. Gdańsk przemierzam wzdłuż i wszerz od ponad 6 lat. Odwiedziłem wiele miejsc, wiele pięknych, które mnie zafascynowały.

Gdy myślę, że znam Gdańsk w miarę dobrze, to miasto daje mi pstryczka w nos i mówi – chłopie, Ty nadal mnie nie znasz, jest mnie wiele więcej, szukaj, staraj się, zgłębiaj wiedzę. 

Z początku zobaczyłem najwięcej dla mnie nowego, wiadomo, wcześniej znalem jedynie kilka najbardziej typowych miejsc. Z każdym rokiem odkrywałem coraz więcej, więcej ciekawych miejsc, widoków, wnętrz itd. Oczywiście odkrywam tylko dla siebie samego, gdyż na pewno ktoś wcześniej w danym miejscu był, a nawet gdybym był np w Parku Oruńskim jako pierwszy człowiek, to gdyby powiedzieć parkowi, ze go „odkryłem” – odpowiedziałby – „ni cholery, bylem tutaj przed Tobą”. Dlatego jest to odkrycie dla mnie, osobiste.

Dwa sposoby na odkrywanie miast

Mam dwa sposoby na to „odkrywanie”. Tak jak pierwszy jest kontrolowany, tak drugi wychodzi w praniu, w czasie spaceru, jazdy rowerem czy np tramwajem. Pierwszym sposobem jest studiowanie mapy, co kocham robić. Widzę na mapie (papierowa, bądź w necie) teren, gdzie nie bylem a wiem, ze to np dzielnica położona na wzgórzu. Przeglądam sukcesywnie forum skyscrapercity, gdzie wiele osób zamieszcza zdjęcia. Również tam mogę znaleźć coś mnie osobiście interesującego. Wracając do map, istnieje bardzo ciekawa – pod nazwa – „wikimapia”. Jest o tyle ciekawa, ponieważ po najechaniu kursorem na jakiś budynek, osiedle, dzielnice – jest ona zaznaczana na inny kolor. Podświetla się konkretny obszar np dzielnica, park, osiedle, teren biurowy itp. Miejsca są podpisane, tak wiec i tam mogę poszukać czegoś ujmującego.

Drugi sposób na „odkrywanie” to ciekawość i spontaniczność oraz elastyczność. Tutaj niczego się nie planuje, jadę lub idę w dane miejsce na „zwykły” spacer i po drodze zauważam coś, co wcześniej albo mi umykało, albo nigdy ta droga nie chodziłem. A jest to możliwe przede wszystkim dlatego, iż staram się spacerować różnymi ulicami, ścieżkami. Codziennie inaczej.  Jednego razu na Chełmie, innego na Suchaninie a jeszcze innego dnia w Śródmieściu. Ciekawość ciągnie mnie dalej, elastyczność pozwala na zmianę trasy jeśli taka miałem założoną a spontaniczność wejść tam, gdzie inni nie wchodzą.

Plan planem, wyszło nieco inaczej…

Właśnie dzisiaj dostałem pstryczka w nos, o którym pisze na początku. Właśnie dzisiaj zobaczyłem więcej na dwa sposoby. Nim wsiadłem na rower, miałem plan by odwiedzić teren miedzy Wrzeszczem a Strzyżą, trochę nad ulica Słowackiego, Mostek Weisera oraz wzgórze za końcem ulicy Michałowskiego na terenie dzielnicy VII Dwór. Tyle plan. A co wyszło w praniu?

Górka za blokiem przy Słowackiego 61

Z Chełmu dojechałem na Słowackiego i za blokiem Słowackiego 61 wszedłem wraz z rowerem schodami w stronę Strzyży. Po chwili ukazał mi się widok na centrum Wrzeszcza z Neptunem, Olimpem i Quattro Towers. Patrząc w prawo widać bloki a za nimi wyrastają wzgórza bujnie porośnięte drzewami. Tutaj plan się kończy. W grę wchodzi ciekawość.

Wszedłem nieco wyżej, zaglądam miedzy krzaki i… morze widzę daleko za zabudowa. Na pierwszym planie czerwone dachy zabudowań Strzyży, dalej bloki Zaspy i Przymorza oraz gdzieniegdzie widoczny Bałtyk. Cofając się zobaczyłem, że można wejść jeszcze od innej strony – tutaj podziałała spontaniczność i już bylem na górce zaraz obok płotu jednej z działek należących do pobliskich domów. Tutaj podobnie, choć nieco inaczej widać zabudowę Strzyży, Zaspy, Przymorza i na końcu morze.

Wzdłuż torów PKM

Udałem się ulicami Arciszewskiego i Gomółki po czym odbiłem w lasek, by już po chwili stanąć na Mostku Weisera. W jedna stronę widać przystanek PKM Niedźwiednik zaś w druga kawałek wiaty przystanku PKM Strzyża, kompleks biurowy Alchemia, bloki i gdzieś tam przebijający się Bałtyk. Zjechałem nieco niżej by pod torami PKM-ki dostać się na teren VII Dworu.

Górka nad torami PKM

Na skraju lasu, na górce, zauważyłem chłopaka i dziewczynę, którzy wpatrują się w dal. Wszedłem tam i… to cudowne uczucie, gdy za górka, gdy nie wiem co tam będzie, wyłania się szeroki, piękny widok na miasto. Jest wiec widać wieżowce Wrzeszcza a dalej za nimi słynne stoczniowe żurawie, jest nasz piękny Stadion, oczywiście różnoraka zabudowa i niebieski pasek, czyli morze. To kolejny, już drugi, dla mnie nowy, wspaniały widok tego dnia.

Wzgórze „Łagry”

Wjechałem w las i po dłuższym czasie dość instynktownie zjechałem w stronę pobliskiej zabudowy, jak się okazało, zjechałem idealnie! Tuz przy końcu ulicy Michałowskiego u podnóża wzgórza nazywanego „Lagry” od dawniej istniejącego tutaj obozu jenieckiego. Zielone wzgórze, po obu stronach drzewa, jest ładnie. Wchodzę wiec coraz wyżej odwracając się i coraz głębiej zachwycając  bajkowa perspektywa. Na pierwszym planie, w dole są ogródki działkowe „VII Dwór”, dalej blokowisko Zaspy, PGE Arena i nowy wiadukt wiszący obok stadionu, Nowy Port i Bałtyk. Cudownie wygląda z góry okoliczny las i bloki do niego poprzytulane. Na prawo od stadionu dobrze widać dźwigi w DCT. Ten widok jest ukoronowaniem tego dnia oraz moich dzisiejszych odkryć. Lecz i to nie wszystko.

Dolina Samborowo

Kawałek jazdy lasem i już znalazłem się na końcu ulicy Abrahama, skąd chciałem jechać w stronę Al. Grunwaldzkiej. Zobaczyłem tabliczkę, iż teren, który zaczyna się tuż obok to Dolina Samborowo. Przeczytałem i tutaj zadziałała elastyczność, bowiem zdecydowałem dostosować plan do nowej trasy, przez ww. dolinę właśnie. Dolinę Samborowo znam z map, ale nigdy wcześniej  jej nie odwiedziłem, także był to mój pierwszy raz. Cisza, mnóstwo zieleni, pięknych roślin i ja… Następnie wróciłem do domu wiedząc, że napiszę to wszystko, co już przeczytaliście.

PS. Tekst napisałem 18 maja 2015 roku 🙂

Kilka (ważnych) słów na koniec


Bywa, że rzadko, bo np co miesiąc, bywa, ze niemal codziennie, ale Gdańsk nadal poznaje, odkrywam, zgłębiam, smakuje i nigdy nie jest mi za wiele. Wciąż jestem głodny mimo tego, ze po dzisiejszym dniu jestem syty. Tak własnie poznaje Gdańsk, a miasto zaprasza do dalszego odtajniania miejsc, które zdumiewają. Ja korzystam, dasz się namówić na to samo?

Zapraszam serdecznie na fanpage 7 zdjęć z Gdańska (klik), gdzie każdego dnia pokazuje niecodzienne spojrzenie na Gdańsk.

Odkrywajcie Gdańsku, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć!

 

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Dodaj komentarz

O Mnie

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Najnowsze wpisy

Archiwa