Nowe spojrzenie na znane miejsce.

N
Cześć przyjaciele!

Spacerując po Aniołkach i Wrzeszczu byłem głównie w miejscach, które nie raz wcześniej widziałem. Zazwyczaj spacerujemy oglądając te same widoki, te same krajobrazy. Jak to się dzieje? Co można z tym zrobić? Zapraszam ze mną! 😉

Nim przejdziemy do dalszej części tekstu. Zapraszam serdecznie na FACEBOOK’A do polubienia strony, aby nie przegapić żadnego kolejnego wpisu 😉

To jak? Zrobione? Ok, zapraszam do dalszej części tekstu 🙂

 

Trzy kierunki postrzegania rzeczywistości

Wybierając się na spacer w miejsce, które już znam, mogę działać na trzy sposoby. Widzieć to miejsce przez pryzmat przeszłości – czyli mieć w głowie obrazy, które mózg wcześniej zapamiętał i nimi się posługiwać. Teoretycznie jestem więc w danym miejscu na nowo, ale w praktyce wcale to tak nie wygląda. Biorąc to co wiem o otoczeniu z przeszłości, zupełnie niczego nie czerpię z teraźniejszości, z której mogę najwięcej się nauczyć, zaobserwować i wyciągać wnioski.

Drugi sposób to widzieć miejsce przyszłością – czyli co powinno rzekomo tutaj być, jaki to remont ma być wykonany, latarnia ustawiona, śmietniki wymienione itd. W takiej sytuacji mamy do czynienia z tym, że zamiast być w tu i teraz i brać to co rzeczywiście JEST, tworze w głowie alternatywne miejsce z przyszłości, które byłoby zrobione najlepiej, bo po mojemu. Tak więc oglądanie miejsc przez pryzmat przeszłości i przyszłości, nie daje dostępu do teraźniejszości.

A tylko będąc w tu i teraz można oglądać miejsca takimi, jakimi są właśnie w momencie, w którym je widzimy. Zupełnie nie zniekształcone, nie zaburzone obrazami, które mieliśmy z kiedyś i wyobrażeniami jak dane miejsca powinny rzekomo wyglądać.

 

Operowanie tym co wiemy oraz wiara w cel

Czy całkowicie eliminować element przeszłości i przyszłości? Ograniczać do minimum, lecz nie eliminować. Przecież gdybym nie miał obrazu danej ulicy czy kamienicy np we Wrzeszczu, nie wiedziałbym, że warto tam pójść. Gdybym nie wymyślił planu, celu, nie widziałbym w którym kierunku iść. Niewątpliwie operowanie tym co wiemy, czyli przeszłością, oraz wiarą w cel, czyli przyszłością jest ważna, lecz niech będzie tylko ramą, opakowaniem, które trzyma w ryzach.

Aby spojrzeć na znane miejsca na nowo, już podczas obcowania z nimi, trzeba oderwać się od obrazu, który znamy z przeszłości. Przestać tworzyć w głowie miejsca czy budynki alternatywne, które rzekomo powinny w danym miejscu być. Robiąc to, otwieramy dostęp i możliwość dojrzenia nowych dla nas ujęć w znanych miejscach. Jakie zobaczyłem wówczas na spacerze?

Znane miejsca, nowe spojrzenie

Poszedłem do końca ulicy Popradzkiej, przeszedłem przez barierkę oddzielającą jezdnię od skarpy nad Trasą W-Z i spojrzałem. Co nowego? Chociażby zestawienie wieży Bazyliki Mariackiej z pylonem Mostu Wantowego im. Jana Pawła II.

 

Schodząc do ulicy Malczewskiego w pewnym momencie spojrzałem w lewo do ulicy Paska, to zupełnie świeże, nowe dla mnie spojrzenie w znanym mi miejscu.

Ulicą Traugutta szedłem wiele razy, a dopiero dzisiaj dostrzegłem na jej osi wielkie „ptaki”, które przycupnęły na stoczni.

 

Tuż obok Park Akademicki, który fotografowałem już w 2009 roku do albumu. Idę już bliżej ulicy Narutowicza, spoglądam w prawo a tam za zielenią wyrasta szkoła Conradinium. Obrazek, który pierwszy raz w takiej konfiguracji ujrzałem, a uwielbiam gdy zza zieleni wyrasta zabudowa.

 

Przejście między ulicami Własna Strzecha i Politechniczną, jak zmienia się zabudowa, architektura, zdobienia, klimat… Dzisiaj ujrzałem i poczułem to wszystko na nowo.

Przy ulicy Matejki, którą spacerowałem i jechałem rowerem nie raz nie dwa, ujrzałem wyremontowaną elewacje kamienicy. Zwróciłem uwagę na ciekawego kształtu wykusz, właśnie dzisiaj.

 

Kolejna odświeżona elewacja, tym razem przy ulicy Sienkiewicza a tam na balkonie/tarasie Pan, który wygląda, jakby miał zamiar z niego wyskoczyć. To oczywiście jakaś figura, ale dzisiaj ją pierwszy raz ujrzałem.

Z kolei przy Partyzantów zza płotu błękitna wieża biurowca Neptun pokazała się tak jak nigdy wcześniej a przy al. Żołnierzy Wyklętych dostrzegłem jak płynie w tym miejscu odsłonięta Strzyża.

 

Kilka (ważnych) słów na koniec

Każdego dnia, podczas kolejnych spacerów mamy obok mnóstwo nowych obrazów, trzeba tylko umieć je dostrzec. Nawet najbardziej znane miejsce jest w stanie nas zaskoczyć, a w zasadzie to sami siebie jesteśmy w stanie zaskakiwać, doglądając czegoś, do czego wcześniej nie mieliśmy dostępu.

Jeden spacer, a ja zobaczyłem tak wiele dla siebie nowego w miejscach, które podobno znam… Wiecie dlaczego? Ponieważ nie brałem obrazów tych miejsc z przeszłości, nie błądziłem w przyszłości, która rzekomo powinna być, tylko brałem to, co jest dostępne OBECNIE.

Być obecnym, proste? Jeśli miasto Cie nie nudzi, znaczy to, że dla Ciebie proste.

Strona na FB

Odkrywajcie Gdańsk, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć! 😉

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Dodaj komentarz

O Mnie

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Najnowsze wpisy

Archiwa