Spacer z „lokalnym przewodnikiem” po Biskupiej Górce.

S

Cześć Przyjaciele!

„Lokalni przewodnicy” to projekt Instytutu Kultury Miejskiej, mający na celu pokazanie mieszkańcom i wszystkim chętnym kilku Gdańskich dzielnic. 

W sobotę, 26 sierpnia, wybrałem się na drugi spacer z „lokalnymi przewodnikami”. Tym razem wraz z kilkudziesięcioosobową grupą, odkrywaliśmy Zaroślak i Biskupią Górkę. 

W rolę „lokalnego przewodnika” wcieliła się Pani Krystyna Ochędzan. Ubrana w strój historyczny Patrycjuszek Gdańska, szczegółowo i ciekawie opowiadała o miejscach i ludziach z nimi związanych.



Zapraszam serdecznie!

Mennonici i ich świątynia.

Wędrówkę zaczęliśmy przy Kościele Mennonickim i właśnie o nim, oraz o mennonitach, słuchaliśmy na początku spotkania. 

Mennonici przybyli do Gdańska i okolic w XVI wieku ze względu na prześladowania religijne. Bez szans na zamieszkanie wewnątrz miejskich mórów, osiedlali się np na Zaroślaku. Uchodzili za skromnych, pracowitych i uczciwych ludzi, zatem potrafili dobrze gospodarować terenem, który zamieszkiwali. Alkoholu nie pili, ale jakie wyrabiali trunki – mówiła Pani Krystyna – Machandel, Goldwasser – to właśnie „owoce” ich pracy. 

Świątynia została zbudowana w latach 1818-1819. W czterech rogach postawiono cztery potężne drzewa modrzewiowe, na nich zbudowali dach i dopiero na końcu ściany. A mówią, że budowy domu od dachu się nie zaczyna… 😉 Dowiedziliśmy się również, iż przy tej samej ulicy, nieco w stronę „Forum Gdańsk”, stał Kościół Katolicko-Niemiecki. 

Kanał Raduni.

Zeszliśmy niżej, zaglądając nad malowniczo położony Kanał Radunii. Zaroślak, gdyż znajdowaliśmy się wciąż w granicach tej części miasta, krajobrazowo wiele zyskuje właśnie dzięki kanałowi. Kanał Raduni to największy wynalazek hydrotechniczny XIV wieku, mający ponad 14 km, był również wykorzystywany do walki z miastem. Można było zatrzymać bieg wody, wówczas nie było się czego napić, jak umyć, przestawały działać również młyny, garbarnie i inne zakłady. 

Pani przewodnik wspomniała w tym miejscu o Wilhelmie Stryowskim oraz Danielu Chodowieckim. Pracom pierwszego poświęcona jest sala w Muzeum Narodowym, zaś drugi pracował całe dnie, zostawiając po sobie wiele sztychów z widokami miasta. 

Wyjątkowe postaci związane z tym obszarem.

Przenieśliśmy się na położony nieco wyżej Cmentarz Salwator. Zapewne niewiele osób domyśla się o istnieniu w tym miejscu nekropoli, jedynym „przypominaczem” jest układ alejek oraz tabliczka. 

Tabliczkę wykonano i zawieszono w 2012 roku, przypomina o bardzo ciekawej postaci – Jakobie Kabrunie. Dzięki temu, że znał się bna rachunkach, był świetnym kupcem i poliglotą, dorobił się sporych pieniędzy, będąc jednym z bogatszych Gdańszczan. Zasłynął z tego, że zainicjował i wsparł finansowo budowę nowego Teatru Miejskiego przy Targu Węglowym. Kolekcjonował dzieła sztuki i książki. Miał dzieła takich twórców jak Chodowiecki czy Rembrandt. Swoje zbiory w liczbie niemal 9 tyś ofiarował miastu, stały się one później podstawową częścią zbiorów, otworzonego w 1873 roku Muzeum Miejskiego (obecnie Muzeum Narodowe). Niestety do dzisiaj przetrwało trochę powyżej 1400 eksponatów. Reszta błąka się po świecie. 

Pani Krystyna wymieniała następne nazwiska, z zaangażowaniem opowiadając o kolejnych postaciach. 

Celestyn Mrongowiusz –  zasłynął tym, iż za własne pieniądze nauczał języka Polskiego, wydał dwa słowniki. 

Wilhelm Stryowski, urodzony w 1814 roku, mieszkał tutaj na Zaroślaku, w domu nad Kanałem Raduni. Malował życie flisaków, cyganów, żydów. 

Clara Baedeker – skończyła medycynę w Berlinie, wyszła za mąż za wiele starszego Wilhelma Stryowskiego. Zasłynęła z propagowania ćwiczeń fizycznych wśród kobiet. 

Wspólnym mianownikiem wszystkich tych i innych ciekawych osób jest fakt, iż każdy leży na tym cmentarzu. Warto byłoby zastanowić się nad tablicami lub inną możliwością upamiętnienia oraz przybliżenia historii tych osób obecnym mieszkańcom.

„Czarne morze” i Brunon Zwarra.

Przeszliśmy w stronę ul. Biskupiej. Właśnie tutaj, w nieistniejącej już kamienicy przy Biskupiej 2, mieszkał Brunon Zwarra. Urodzony 98 lat temu, napisał wiele książek, w tym chyba najbardziej znaną – „Wspomnienia Gdańskiego Bówki”. Jak mówiła Pani przewodnik, można się z niej uczyć Biskupiej Górki. Tego jak dawniej żyła ta dzielnica.

Przy Biskupiej 4, działała Restauracja Schwarzes Meer. Nazwa „Czarne morze”, wzięła się od pobliskiego wyrobiska, w którym woda zabarwiona była na czarno. Tak samo nazwano ulice, która już nie istnieje. Żartowano nawet, że jest tylko jedno miejsce w świecie, skąd widać jednocześnie Morze Bałtyckie i Czarne, a jest to Biskupia Górka. 

Ul. Biskupia.

Reduta Biskupiej Górki.

Ruszyliśmy w górę ul. Biskupią, mijając dawne Schronisko Młodzieżowe, docierając do Reduty Biskupiej Górki. W tym miejscu obejrzeliśmy piękne bramy. W większym budynku mieszkało wojsko, w mniejszym oficerowie. Pani Krystyna zaprowadziła nas do koszarowych piwnic, gdzie obejrzeliśmy wspaniale odremontowane wnętrza oraz zapierające dech sklepienia. Po wyjściu z budynku, przeszliśmy obok ceglanego budynku, który okazał się wejściem do poterny. Podziemny korytarz, a w tym wypadku 168 schodów, prowadzi spod Reduty w okolice Kanału Raduni.

Adam Wijbe i jego dzieło.

Z widokiem na ceglaną wieże Schroniska Młodzieżowego, słuchaliśmy o tym z jakiego powodu Biskupia Górka nie ma wierzchołka. Otóż w XVII wieku budowano bastiony, do czego użyto ziemi z tego miejsca. Pomogła w tym specjalna kolejka linowa, którą zbudował Adam Wijbe. Było to pierwsze takie rozwiązanie inżynierskie na świecie. Prócz tego wymyślił i opatentował wiele innych wynalazków i dzieł – pompę napędzaną kieratem, wiatrak do osuszania terenów Dolnego Miasta, most przy Śluzie Kamiennej czy akwedukt nad fosą miejską (okolica Huciska). 

Mniej znany Neptun i pewna ciekawostka.

Schronisko Młodzieżowe nosi imię Gdańskiego kapra – Paula Benecke. Właśnie on zagrabił słynny obraz, skarb Gdańska – „Sąd Ostateczny” – obecnie do obejrzenia w Muzeum Narodowym. Podchodząc bliżej tej tajemniczej budowli, oglądaliśmy zegar na wieży (sfinansowany przez mieszkańców) oraz mniej znanego, niż ten przed Dworem Artusa Neptuna. 

Zdawałoby się, że to koniec niespodzianek, otóż nie! Pani Ochędzan pokazała nam nietypowy dzwonek do drzwi. Trzeba było pociągać za sznurek, wówczas mieszkańcy słyszeli dzwonek w mieszkaniu. 

Dzwonek.
Kilka (ważnych) słów na koniec.

Ciekawostki takie jak ten dzwonek, piękne piwnice, panorama miasta, znamienici ludzie leżący na tutejszym cmentarzu czy poterna łącząca Biskupią Górę z Zaroślakiem, sprawiły, że jeszcze głębiej poznałem swoje miejsce na ziemi. 

Dodatkowo ta wędrówka zainspirowała mnie do odwiedzenia Muzeum Narodowego oraz przeczytania książki „Wspomniana Gdańskiego Bówki”.

Zapraszam Cię na FB do polubienia mojej strony 7 zdjęć z Gdańska

Dzięki temu nie przegapisz kolejnych wpisów na tym blogu 🙂

Odkrywajcie Gdańsk, pokazujcie innym i cieszcie się tym ! Pozdrawiam, Cześć ! 😉

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Dodaj komentarz

O Mnie

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Najnowsze wpisy

Archiwa