5 kroków do tego, aby być szczęśliwym w swoim mieście

5
Cześć Przyjaciele!

Wracam do pisania wpisów traktujących o nas, mieszkańcach miast i naszym kontakcie z otoczeniem.

W dzisiejszym poście zastanowimy się trochę nad tym jak przekonania, myśli i ocena tego co mamy dookoła siebie, wpływa na nasze życie.

Czy to co sądzimy o naszym mieście, wpływa na nasze życie?

Oczywiście. Przyjrzyjmy się temu bliżej.

Z całą pewnością, to w jaki sposób myślimy o otoczeniu, wpływa na to jak się czujemy.

Bowiem jeśli postrzegamy nasze miejsce zamieszkania za nudne lub brzydkie i myślimy w ten sposób, odbieramy tak niemal każdy z nim kontakt. Kolejne dni stają się smutne, przygnębiające. Pragniemy być wszędzie, tylko nie tutaj.

To prosty schemat i następstwa.

Myślę o Gdańsku, że jest nudny -> z tego wynika, że nic ciekawego tutaj nie ma -> za tym idzie przekonanie, że mam nudne życie -> nie chcę mieć nudnego życia, więc jest mi źle.

Na myślach budujemy przekonania, a jeśli jest już przekonanie, niemal wszystko podciągamy pod swój schemat.

Nawet jeśli dzieje się coś mega ciekawego, jakiś koncert, otworzono super knajpę, wyremontowano park lub całą dzielnicę, mając przekonanie o nudnym Gdańsku, znajdziemy powód świadczący o tym, że tak właśnie jest.

Źródeł tego jest wiele

Brak ciekawości, otwartości, odwiedzania większej ilości miejsc, brak chęci do zmiany myśli i przekonań, trwanie w marazmie, bylejakość tego co robimy.

Poznałem już trochę osób, które zgodnie twierdziły, że Gdańsk jest nudny i niewiele się tutaj dzieje. Nie przytaczając mocniejszych słów.

Kiedy przyglądam się życiu tych osób i widzę jaki mają kontakt z Gdańskiem, wiem dlaczego mają takie a nie inne przekonanie.

Dostrzegłem, że nie tyle Gdańsk jest nudny, co życie tych osób w Gdańsku.

Codzienność takich osób wygląda tak samo, wciąż ta sama droga z domu do pracy i brak CIEKAWOŚCI, co się dzieje i jak jest gdzieś choćby kawałek dalej, w sąsiedniej dzielnicy. Zamknięcie się na 95 % miasta, do którego „nie ma po co” jechać.

Żyjąc w takim tunelu przekonań, nie jest łatwo o zmianę, na pewno ciężko o tę zmianę zawalczyć samemu, bez uświadomienia z zewnątrz i pomocy.

Jednak kiedy zabrałem kolegę myślącego w ten sposób na wędrówkę po Dolinie Strzyży, nagle stał się weselszy, nabrał ochoty do życia, zauważył piękno tego miejsca.

Wystarczyło zrobić coś, czego bardzo dawno nie robił. Wyjść z marazmu.

I to jest recepta!

Aby zmienić myśli i budować fajne, pozytywne przekonania, potrzeba wyjść z marazmu!

Siedząc w smutnym domu jeszcze nikt nie był szczęśliwy.

Jeśli jesteś taką osobą lub znasz kogoś takiego, to co przeczytasz niżej jest najważniejsze.

-> Znajdź kogoś pozytywnego, kto pokaże Ci swój Gdańsk. Dokładnie tak, wejdź w mikroświat tej osoby, poznaj jego ulicę, dzielnicę, miejscówki, posłuchaj o czym mówi i jak o tym mówi.

-> Otwórz się i złam schemat! Bądź ciekawy miasta, eksploruj, działaj. Odwiedź dzielnicę, której nigdy nie widziałeś, zjedz w knajpie, którą mijałeś setki razy, ale nigdy nie wszedłeś, przejedź się linią autobusową, którą nigdy nie jeździłeś, pójdź do teatru, na koncert, wystawę. Działaj.

-> Zacznij robić zdjęcia. Nie musisz mieć super aparatu, wystarczy telefon. Pobaw się w robienie super zdjęć, wg Twojego gustu. Rób to w różnych miejscach, łap chwilę w obiektywie aparatu.

-> Jeśli masz myśli, że Gdańsk jest brzydki, potwierdź to znajdując takie miejsca, ale od razu po tym znajdź trzy inne, które temu zaprzeczają. Dlaczego trzy? Równowaga równowagą, jednak lepiej myśleć pozytywnie i mieć bilans plusów i minusów na korzyść tych pierwszych 😉

-> Kompletuj w banku pamięci piękne miejsca i zdarzenia. Właśnie tak, bowiem to pozwoli Ci zmienić przekonania i zacząć myśleć adekwatnie do rzeczywistości.

Te kilka punktów mogą zdziałać cuda, serio. Robiąc to wszystko, łapiąc wiele pięknych obrazów, dobrych myśli, budujemy przekonanie, że Gdańsk jest po prostu fajnym miastem.

No bo jest, prawda? 🙂

Myśląc o tym, że żyje w fajnym mieście, czuje się… fajnie.

U mnie doskonale to widać przy podróżach. Kocham podróżować, wyjeżdżam całkiem sporo, jednak mimo wszystko jeszcze bardziej lubię powroty.

Wszystko dlatego, iż mam z Gdańskiem całkiem dobry kontakt.

Jeśli również tak masz, piąteczka! Jeśli nie, podziałamy i będzie lepiej 🙂

Kilka (ważnych) słów na koniec

Dziękuję za poświęcony czas. Wiem, dość poważny temat, jednak zbyt często się z tym stykam, aby milczeć.

Podzielcie się tym wpisem ze znajomymi, będę wdzięczny.

Zapraszam do lajkowania mojego fanpage’a 7 zdjęć z Gdańska (klik), gdzie każdego dnia pokazuje Gdańsk i moje podejście do miasta.

Odkrywajcie Gdańsk, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć!

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Dodaj komentarz

O Mnie

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Najnowsze wpisy

Archiwa