Miejskie podróże z Łukaszem – czego się nauczyłem? Jakie miejsca odkryliśmy?

M

Cześć Przyjaciele!

W 2015 roku po raz pierwszy opisałem i nazwałem swoją wędrówkę po mieście „miejską podróżą”. Od tamtej pory odbyłem takich wypraw kilkadziesiąt, za każdym razem odkrywając nowe miejskie perspektywy i radując z obcowania z miastem i naturą.

Większość „miejskich podróży” robiłem w pojedynkę, do czasu gdy poznałem Łukasza (Fotografia – Łukasz Herholz). W 2016 roku po raz pierwszy wybraliśmy się na odkrywanie miasta, co opisałem w TYM (klik) tekście na blogu.

Dzisiaj pragnę opisać Wam co dają mi „miejskie podróże” z kimś jeszcze, jak wiele dzięki temu odkryłem, jak wiele miejsc zobaczyłem, do których sam bym nie doszedł oraz czego się dzięki wspólnemu odkrywaniu nauczyłem.

Liczby!

Do tej pory, jeśli dobrze liczę, zrobiliśmy wspólnie 16 „miejskich podróży” z czego aż 10 było pomysłem Łukasza. To on miał plan na trasę i miejsca, które po drodze odwiedzimy. Zatem już tutaj widać, jak wiele mi to dało. Drugi „miejski świr”, patrząc w swój unikalny sposób na miasto, ma trochę inne pomysły, a te otwierają przed nieznanym.

Jakie miejsca odkryłem dzięki dobremu towarzyszowi wypraw?

Zacznę od miejsc, do których we dwójkę zawsze podchodzi się lepiej i pewniej. Jestem pewien, że sam bym tego nie zrobił, ale z innym „miejskim świrem”, który szuka rozwiązań i nie cofa się z byle powodu, zawsze jest raźniej.

Miejsca, których sam prawdopodobnie bym nie odkrył

Chociażby do wejścia na wieże lotniczą w Oliwie, potrzebowałem bodźca kogoś innego i zrobiliśmy to z Łukaszem we dwójkę, również tego samego dnia weszliśmy do gmachu UG i wjechaliśmy na najwyższe piętro budynku rektoratu. Łukasz „pociągnął” mnie pod mury Schroniska Młodzieżowego na Biskupiej Górze oraz na dach byłej już siedzimy telewizji we Wrzeszczu. Do tego doskonale pamiętam dojście do Basenu Węglowego w Porcie oraz pomysł mojego kompana z wejściem do bloku w Nowym Porcie, gdzie zostaliśmy „złodziejami widoków” a wpis z tej wyprawy jest drugim pod względem wyświetleń licząc te opisujące „miejskie podróże”.

Miejsca, o których nie wiedziałem

Dzięki Łukaszowi poznałem również trochę miejsc, do których zdobycia nie potrzebowałbym dodatkowego bodźca, ale zwyczajnie o nich nie wiedziałem. Np. widok z górki obok Osiedla Vivaldiego, tajemniczy staw na Lipcach, nieznany brzeg Martwej Wisły, wzniesienie nad Południową Obwodnicą Gdańska, bunkier na Olszynce czy widok z lasu w Oliwie.

Miejsca, którymi ja mogłem się podzielić

Co ważne, również i ja mogę dzielić się różnymi „swoimi” miejscami i pomysłami na wyprawy z Łukaszem. Świadomość, że znasz „miejskiego świra” sprawia, że na pomysł wyprawy i robienia zdjęć w Bysewie on przystaje bez wahania. Podobnie było gdy wpadłem na pomysł wędrówki od ujścia do źródeł Strzyży.

Nauka, przygody, rozmowy o życiu

„Miejskie podróże” we dwójkę to nie tylko nowe miejsca, to również fajne przygody, dużo rozmów i nauka. We dwójkę zawsze jest więcej nowych pomysłów oraz można więcej przeżyć. Chociażby dlatego, że Łukasz robi zdjęcia trochę dłużej, mogę przyjrzeć się danemu miejscu, a zdarza się, że ktoś nas zagada, jak np. Pani na Przymorzu i wychodzi z tego miła rozmowa.

Wspólne wyprawy uczą, aby się nie ograniczać i wychodzić ze schematów. Zwykle „miejskie podróże” odbywamy pieszo lub rowerem, jednak któregoś razu oparliśmy taką wyprawę o przejazdy autobusami i było świetnie.

We dwójkę łatwiej o przygodę, możemy opowiadać sobie o tym z czym kojarzy się nam dane miejsce, lub zwyczajnie mówić o życiu, mając w tle nasze miasto.

Odkrywanie nowych miejsc, dzielenie się pasją z drugim człowiekiem, przygoda, wspólne tematy, więcej pewności siebie, spontaniczne decyzje, ciekawe historie. To wszystko zyskałem i zyskuje w miejskich podróżach z Łukaszem.

Do tego wszystkiego, po tych kilku latach, patrząc na to gdzie byliśmy i co odkryliśmy, serio czuje się szczęśliwy. Jakbyśmy odkrywali nie tylko Gdańsk, a cały nasz świat. A może właśnie tak jest?

Łukasz, dziękuję! I liczę na więcej 🙂

Kilka (ważnych) słów na koniec

A jak to wygląda u Was? Wędrujecie po mieście sami, czy jednak z kompanami? 🙂

Po więcej nietuzinkowego spojrzenia na Gdańsk zapraszam TUTAJ (klik), zachęcam do polubienia strony na FB, aby być na bieżąco.

Odkrywajcie Gdańsk, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć!

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Dodaj komentarz

O Mnie

Kamil Sulewski

Cześć, jestem Kamil. W wieku osiemnastu lat zainteresowałem się Gdańskiem i generalnie miejskością, co wciągnęło mnie bez końca. Interesuje się historią miasta, inwestycjami, lecz nade wszystko świadomym kontaktem z przestrzenią publiczną.

Najnowsze wpisy

Archiwa